Archive for June, 2000

Komisja Europejska pomoże Poznaniowi

Tuesday, June 27th, 2000

Poznań ma poważne szanse na uzyskanie od Komisji Europejskiej 340 mln zł na sfinansowanie inwestycji kanalizacyjnych. Gościł tu ostatnio przedstawiciel funduszu ISPA, sprawdzający poznański wniosek o pieniądze. Są nadzieje, że wpłyną one jeszcze w tym roku.

Poznań wystąpił do funduszu ISPA o dofinansowanie inwestycji mających związek z ochroną środowiska. Mamy szanse na otrzymanie 340 mln zł. Komisja Europejska nie udzieli nam pożyczki, lecz bezzwrotnej dotacji w wysokości 75 proc. wartości inwestycji. Miasto mogłoby więc sobie pozwolić na ważne przedsięwzięcia, zwłaszcza kanalizacyjne, finansując je jedynie w czwartej części. W kasie miasta ani Poznańskich Wodociągów i Kanalizacji nie ma tak poważnych kwot.

Pan Smyth obejrzał Poznań

W Poznaniu przebywał, w towarzystwie dwóch przedstawicielek polskiego rządu, Brendan Smyth, regionalny dyrektor Komisji Europejskiej z Brukseli. Oceniał wagę przedsięwzięć, do których przygotowuje się miasto, sprawdzał sposób sformułowania wniosku. Zanim trafił on do Brukseli, sprawdzony został przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz przez Ministerstwo Ochrony Środowiska. Komisja Europejska przyznaje pieniądze na inwestycje, które najbardziej przyczynią się do ochrony środowiska naturalnego.

Uratują Kiekrz?

Najważniejszym zadaniem, które Poznań chce przeprowadzić przy pomocy unijnych pieniędzy, jest rozbudowa kolektora kanalizacyjnego prowadzącego ścieki ze Smochowic. Gdy zostanie zbudowany, pozwoli na budowę systemu kanalizacyjnego wokół jeziora Kierskiego, co przyczyni się do ochrony wód tego akwenu. Będzie można zlikwidować tamtejsze szamba, z których nie wszystkie są szczelne, przez co ścieki płyną do jeziora. Inwestycja zrealizowana by była wspólnie z gminą Tarnowo Podgórne, nie mającą szans na wsparcie z Brukseli. Unia Europejska zawsze pozytywnie ocenia współpracę ponad administracyjnymi granicami.

Inwestycje kanalizacyjne
finansowane dzięki ISPA

Wyposażenie Lewobrzeżnej Oczyszczalni Ścieków (LOŚ) przy ul. Serbskiej, oczyszczającej ścieki mechanicznie, w część biologiczną.

Modernizacja przelewów do Warty kanalizacji ogólnospławnej.

Modernizacja systemu rurociągów tłocznych między pompownią na Garbarach a LOŚ.

Budowa kolektora prawobrzeżnego od syfonu pod Wartą do Centralnej Oczyszczalni Ścieków.

Modernizacja kolektora ogólnospławnego między ul. Kościelną a al. Niepodległości.

Budowa kolektora sanitarnego w ul. Żarnowieckiej (między ul. Przelot a al. Polską).

Budowa kanałów sanitarnych na terenie gminy Tarnowo Podgórne (ok. 50 km długości) i 18 pompowni na tym terenie.

Zagospodarowanie biogazu i suszenie osadów w Centralnej Oczyszczalni Ścieków, modernizacja tamtejszych dwóch komór fermentacyjnych.

Autor artykułu: JOD

Czy w Poznaniu będzie EXPO?

Tuesday, June 27th, 2000

Prezydent Poznania, dzieląc się wczoraj z dziennikarzami wrażeniami z pobytu na EXPO w Hanowerze, gdzie odbywał się Dzień Polski, mówił o szansach zorganizowania światowej wystawy w Poznaniu.

- Potrafilibyśmy zorganizować wcale nie gorszą wystawę niż Hanower, unikając popełnionych tam błędów – przekonywał wczoraj prezydent Ryszard Grobelny. – Problem w tym, by na poznańskiej wystawie zależało władzom państwowym. Obecna wystawa przynosi 8 milionów marek strat dziennie. Kwoty te musi pokryć rząd federalny.

O wystawę w Sewilli zabiegał region, o wystawę w Hanowerze – rząd Niemiec. Gdyby o imprezę w Poznaniu zabiegało nie tylko miasto, byłyby duże szanse na jej przyznanie. Prezydent ubolewał, że sejmik wojewódzki nie wpisał organizacji EXPO do strategii rozwoju województwa do r. 2020. – W tej sytuacji nie otrzymamy pieniędzy od Unii Europejskiej, gdyż warunkiem jest wpisanie EXPO do strategii rozwoju regionalnego – martwił się prezydent.

Dzień Polski na EXPO 2000, organizowany głównie siłami poznańskimi, okazał się sukcesem. Frekwencja była większa niż w inne dni, imprezy kulturalne, za które odpowiadało Towarzystwo im. Henryka Wieniawskiego, zebrały bardzo dobre recenzje. Jak informowaliśmy, premier Jerzy Buzek przekazał polski pawilon Poznaniowi. – Nie wiemy jeszcze, jak go wykorzystamy, gdyż gest premiera był dla nas niespodzianką – stwierdził prezydent. – Prawdopodobnie obiekt zostanie w Hanowerze, służąc prezentacjom polskim, wielkopolskim, poznańskim.

Autor artykułu: JOD

Niewidomy przy komputerze

Tuesday, June 27th, 2000

Łukasz Kozłowski ze swoim nieodstępnym laptopem demonstruje skalę powiększenia tekstu dyrektorowi HARPO Jarosławowi Urbańskiemu.

Łukasz Kozłowski studiuje na Wydziale Edukacyjnym UAM. Twierdzi, że tylko komputerowi zawdzięcza możliwość bezproblemowego zdania egzaminu pisemnego. Komputer jest nieprawdopodobną pomocą dla osoby niedowidzącej tak jak ja- mówi.

Co może oferować ten sprzęt osobom niewidomym i niedowidzącym? Wczoraj w Wyższej Szkole Bankowej rozpoczęła się seria specjalnych kursów komputerowych dla takich osób. WSB daje niepodpłatnie swoje pomieszczenia i sprzęt. Nawiasem mówiąc, jest to jedyna uczelnia, która w całości i za własne pieniądze jest przystosowana dla niepełnosprawnych studentów. Zajęcia prowadzą pracownicy firmy HARPO od 12 lat specjalizującej się w sprzęcie komputerowym dla niewidomych.

Będziemy uczyć najpopularniejszych aplikacji jak Word i Excel – mówi dyrektor HARPO Jarosław Urbański-ale przy wykorzystaniu specjalistycznego oprogramowania. Na ekranie pojawią się litery nie tylko powiększone-muszą być odpowiednio skontrastowane. Trudno byłoby też odczytywać tekst litera po literze-program więc sam ,,przewija” tekst na ekranie czy pozwala odnaleźć żądany fragment. Na kursach będzie też można nauczyć się korzystania z Auto-Lektora, pierwszego polskiego urządzenia do czytania pisma drukowanego. Zostało ono zaprojektowane i wdrożone przez HARPO. Dzięki Auto-Lektorowi komputer ,,rozmawia” z użytkownikiem i to w kilku językach.

Łukasz Kozłowski liczy, że na kursie nauczy się obsługi Internetu. Jest to mu potrzebne, ponieważ pisze pracę o śmiałym temacie.. Erotyzm osób niewidomych. W Polsce nikt nie poruszał tego tematu, a więc musi siegnąć do zagranicznych źródeł. Z jego niepełnosprawnych kolegów tylko dwójka dobrnęła do ostatniego etapu studiów.

Autor artykułu: MAJ

Zrabowali 400 tys. złotych!

Friday, June 23rd, 2000

fot: Na miejsce zdarzenia przybyli funkcjonariusze z KP Jeżyce i Komendy Miejskiej Policji w Poznaniu wraz z policyjnym technikiem.

Około 400 tysięcy złotych zrabowano w środę przy kantorze znajdującym się przy ul. Dąbrowskiego w Poznaniu. Policja tropi sprawców napadu.

Tuż po godzinie 9.00 kierujący białym renaultem właściciel kantoru podjechał do siedziby firmy od strony zaplecza. Gdy wysiadał z samochodu ok. 9.10, podeszło do niego dwóch mężczyzn w policyjnych mundurach. Zaczęli z nim rozmawiać, później zażądali wydania torby z pieniędzmi. Mężczyzna zaczął walczyć. A było o co… Suma, jaką przywiózł do kantoru, to ok. 4 miliardy starych złotych, czyli 400 tys. zł (w złotówkach i innej walucie). Zaczęła się szarpanina.

Napadnięty doznał jedynie lekkich obrażeń. Gdy sprawcy wyciągnęli broń, przestał stawiać opór. Nie chciał ryzykować życiem… Niejasne było, czy napastnicy dysponowali bronią ostrą, gazową czy jedynie atrapą – także świadkowie zdarzenia nie potrafią tego stwierdzić. Na szczęście, napastnicy nie zdecydowali się na użycie strzelby.

W tym czasie, dwóch kolejnych bandziorów czatowało poza obrębem podwórka kantoru. Cała czwórka uciekła z miejsca zdarzenia czerwonym passatem (na leszczyńskich numerach rejestracyjnych – jak się okazało – kradzionych) w kierunku Ogrodów. Prowadził go piąty napastnik. Policjanci natychmiast zastosowali blokadę dróg. Jedna z hipotez zakładała, że sprawcy uciekają w kierunku Świecka. Bardziej prawdopodobne wydawało się jednak, że bandyci niedaleko mają przygotowane samochody do dalszej ucieczki, lub ,,metę”, w której będą chcieli przeczekać obławę.

Przypuszczenia były słuszne. Jeszcze przed południem, przy ul. Engestroma policjanci odnaleźli poszukiwanego passata. Został porzucony przed jednym z bloków. Przybyli przewodnicy z psami służbowymi. Policji nie udało się jednak ująć sprawców napadu.

Autor artykułu: SAGA

600 milionów strat w rolnictwie

Friday, June 23rd, 2000

-Pierwszą część raportu określającą szkody spowodowane suszą w województwie wielkopolskim przesłaliśmy już do premiera i ministra rolnictwa. Druga do Warszawy trafi w poniedziałek- powiedział Jacek Grabowski, dyrektor wydziału rolnictwa Wielkopolskiego Urzędu Wojewódzkiego.

Straty w województwie wielkopolskim wynoszą ponad 600 milionów złotych. Dotkniętych suszą w różnym stopniu jest około 110 tysięcy gospodarstw. Najgorzej jest w byłym województwie pilskim.

Raport w dwóch ratach

-To pierwsza część wykazu gmin, które poniosły największe straty. W środę raport przesłaliśmy do ministerstwa rolnictwa i premiera. Drugą część raportu dostarczymy w poniedziałek- tłumaczy Jacek Grabowski, dyrektor wydziału rolnictwa Wielkopolskiego Urzędu Wojewódzkiego.

Od oceny raportu zależy, czy Wielkopolska zostanie uznana za dotkniętą klęską żywiołową – a co za tym idzie, czy otrzyma przewidywaną w takich okolicznościach pomoc. Preferencyjne kredyty otrzymali już na przykład gospodarze z Podlaskiego. -Podlaskie w swoim spisie ujęło tylko 9 tysięcy gospodarstw- tłumaczy Jacek Grabowski. -My chcieliśmy podać kompleksowe dane o sytuacji w województwie.

Silniejsi mniej stracą

Już od 6 czerwca wojewoda apelował u premiera i w ministerstwie rolnictwa o pomoc dla wielkopolskich rolników. Zaproponował nie tylko preferencyjne kredyty, ale także wydłużenie terminu spłacania zaciągniętych przez rolników innych pożyczek. Złożono także wniosek o dodatkowe fundusze na pomoc socjalną dla rolników, a także rekompensaty dla samorządów, które wypłacałby budżet, gdyby gminy zrezygnowały z pobierania podatku gruntowego od gospodarzy.

Jak twierdzi Romuald Buczkowski, dyrektor Wielkopolskiej Izby Rolniczej, dwie ostatnie formy pomocy mają małe szanse na akceptację. -Preferencyjne kredyty to pomoc, z której nie będą mogły skorzystać najsłabsze gospodarstwa. One już dawno w oczach banków utraciły wiarygodność, a z drugiej strony najbardziej ucierpiały z powodu suszy. Dlatego też dla nich największą ulgą byłaby rezygnacja z podatku gruntowego. A tego Warszawa raczej nie zaakceptuje. Najgorsze, że do dziś nie wiadomo, na jaką pomoc będzie można liczyć- uważa dyrektor Buczkowski.

Wnioski spłyną jesienią

O ile zostanie otwarta preferencyjna linia kredytowa dla rolników, będą oni mogli zaciągać pożyczki maksymalnie do wysokości poniesionej straty. Oprocentowanie wyniesie 5 punktów w skali roku, czas spłaty maksymalnie 12 miesięcy.

-Na razie rolnicy nie interesują się kredytami preferencyjnymi- mówi Jadwiga Poźniak, kierownik działu organizacji i metodyki pracy Wielkopolskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Sielinku. -Z doświadczenia wiemy, że wnioski o udzielenie pożyczki zaczną spływać na przełomie sierpnia i września. Wtedy rolnicy muszą kupować materiał siewny i nawozy- dodaje.

Straty spowodowane suszą w województwie wielkopolskim

Z raportu nie wynika, że w tym roku całkowite zbiory w województwie będą niższe średnio o 25 procent. Nie wszystkie uprawy ucierpiały jednakowo. Największe straty ponieśli producenci zbóż jarych. Ich plony będą niższe od 40 do 60 procent. Uprawiający rzepak stracą najprawdopodobniej od 1/4 do połowy swoich zbiorów. Najmniej suszę odczują ci którzy zasiali oziminy – ich straty sięgną 20 procent.

Konrad Tutorski
prezes Przedsiębiorstwa Rolniczego Poleka w Kaźmierzu Wlkp

Właśnie kończymy bilans strat. Już dziś wiemy, że sięgną one 30, a nawet 40 procent. Na pewno wystąpimy do Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa o obniżenie czynszów dzierżawnych. Możemy na to liczyć, ale trudno dziś powiedzieć, jak duża będzie to obniżka. Pomoc dla rolników powinna odpowiadać wielkości strat i to nie tylko tych spowodowanych suszą. Uważam, jednak że gminy we własnym zakresie również powinny pomagać rolnikom.

Autor artykułu: Monika KACZYŃSKA Izabela KALINOWSKA

Bezpieczna kąpiel?

Friday, June 23rd, 2000

Nad jeziorami tłok. Woda po ostatnich upałach ogrzała się. W sezonie ubiegłorocznym od czerwca do września utonęło w Wielkopolsce 97 osób. W samym czerwcu tego roku zginęło w wodzie 5 osób.

W ubiegłym roku, w okresie od maja do września, na terenie patrolowanym przez policję poznańską (odcinek 97 km Warty od Kiszewa do Radzewic, Rusałka, Strzeszynek, Kiekrz, Lusowo) utopiły się 4 osoby. Na szczęście, aż 110 pływaków zostało przez policjantów uratowanych. W tym roku natomiast tylko w czasie maja i czerwca zginęły w wodzie dwie osoby, a w 50 przypadkach niedoszli topielcy zostali uratowani. – Przyczyną tragedii są najczęściej bezmyślność, alkohol, słaba umiejętność pływania, przecenianie swoich możliwości, chęć popisania się – mówi komendant Komisariatu Wodnego w Poznaniu, nadkomisarz Andrzej Lebus.

Ochrona ma swoje granice

Powracającym problemem są dzikie kąpieliska, na których nie ma ratowników. Takich miejsc jest w Wielkopolsce bardzo dużo. Nie sposób ich policzyć, funkcjonują wszędzie tam, gdzie nie ma trzciny i jest dostęp do jeziora. Na dodatek żelastwo, zatopione u wybrzeży w takich miejscach, może dotkliwie poranić kąpiących się. W przypadku innych zbiorników wodnych niż jeziora, stan dna jest jeszcze większą niewiadomą. Nikt nie zagwarantuje, że płytka zatoczka glinianki nie okaże się śmiertelną pułapką…

- Nie odpowiadamy za ludzką bezmyślność – mówi Anna Wysocka, wiceprezes poznańskiego Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Ratowników nie ma też w niektórych ośrodkach wczasowych. – Wiele ośrodków przejęły osoby prywatne. Kiedyś, gdy były zarządzane przez Wojewódzkie Ośrodki Sportu i Rekreacji, wytyczone kąpieliska były strzeżone. Nowi zarządcy, mimo że dysponują oznaczonymi kąpieliskami, stawiają tablicę ,,zakaz kąpieli”. Nie muszą wtedy zatrudniać ratownika, w ten sposób oszczędzają, ale też pomagają tragedii – mówi komendant Lebus.

Sprawdzają kąpieliska

Na początku tygodnia ruszyły specjalne kontrole WOPR-u, sprawdzające stan zabezpieczenia kąpielisk. Kontrolerzy interesują się m.in. tym, czy na danym terenie pracuje ratownik wodny z doświadczeniem, a nie np. dopiero po kursie. Ponadto ,,na celowniku” jest wyposażenie kąpielisk w sprzęt ratunkowy. Nie wszystkie mają np. motorówki, a jeśli są – to nie pierwszej młodości.

- Za wcześnie jeszcze mówić o wynikach – zastrzega A. Wysocka. – Przede wszystkim szefowie niektórych firm zarządzających kąpieliskami uważają, że ratownika można zatrudniać dopiero od 1 lipca, a nie z nastaniem upałów, gdy praktycznie zaczyna się sezon kąpielowy. A taki mamy już od maja! Wiadomo już nieoficjalnie, że niektóre kąpieliska mogą już uzyskać pozytywne opinie kontrolerów. A gdy kontrola wykaże brak ratownika, firma otrzyma tydzień czasu na zapewnienie kąpiącym się profesjonalnej opieki.

Nie ma pieniędzy

WOPR potrzebuje ludzi i nowego sprzętu. A na to brakuje pieniędzy, jak zresztą na całe ratownictwo. Urząd Marszałkowski partycypuje w szkoleniu młodej kadry ratowniczej i daje pewne kwoty na utrzymanie bezpieczeństwa kąpielisk, ale jest to kropla w morzu potrzeb. Wiele gmin, niestety, otwarcie odmawia dotowania ratowników.

Utonęli w środę w Wielkopolsce

22-letnia kobieta utonęła w środę w Jeziorze Jarosławieckim, znajdującym się w Wielkopolskim Parku Narodowym. Tego dnia utonął również koło Jarocina mężczyzna.

Około godz. 20.30 na jezioro wypłynęły na dziecięcym pontonie dwie osoby – 22-letnia studentka Politechniki Poznańskiej oraz jej rówieśnik. Wkrótce mieli się pobrać. Niemal na środku jeziora ponton przewrócił się – prawdopodobnie jeden z pasażerów chciał usiąść na burcie – i oboje wpadli do wody. Mężczyzna próbował ratować kobietę. Jak twierdzą świadkowie, nawet ją już holował do brzegu. Sam jednak zaczął tonąć. Podduszonego wydobyli na brzeg plażowicze. Został odwieziony do szpitala.

Informację o wypadku policjanci otrzymali o godz. 20.30. Natychmiast nad jezioro wysłani zostali strażacy z Lubonia. Niezbędna okazała się jednak jednostka specjalistyczna. O godz. 20.45 wezwano więc Ochotniczą Straż Pożarną ,,Mistral”, zajmującą się działalnością podwodną. Na miejsce dotarła ona o godz.21.45.

- Jesteśmy jednostką ochotniczą, nie znajdujemy się więc w jednym miejscu. Dyżurujemy pod telefonami. Zanim zjedziemy do jednostki, przygotujemy sprzęt, mija nieco czasu – mówi Jerzy Kwiatkowski, dowódca akcji ratowniczej. Pod wodę zeszło trzech płetwonurków. Poszukiwania trwały do północy. Wznowiono je w czwartek. Po dwóch godzinach odnaleziono ciało. – Ciało kobiety znaleźliśmy mniej więcej 40 metrów od brzegu, na głębokości 5 metrów – mówi Wojciech Walczak, płetwonurek z OSP ,,Mistral”

Również w środę mieszkaniec Jarocina utonął w pobliskim zalewie roszkowskim. Podczas łowienia ryb postanowił się ochłodzić i wypłynął na zalew. Był dobrym pływakiem. Gdy płynął z powrotem, stracił prawdopodobnie siły i zaczął tonąć. Akcję poszukiwania jego ciała przerwano, gdyż nurek wyczerpał limit godzin przebywania pod wodą.

Andrzej Lebus
komendant Komisariatu Wodnego Policji w Poznaniu

W poprzednio obowiązującej ustawie, policja mogła respektować przepis pozwalający pływać w odległości do 50 m od brzegu osobom posiadającym karty pływackie. Dziś każdy może pływać gdzie chce, a patrol policyjny może tylko podpłynąć i zapytać jak się czuje, czy nie potrzebuje pomocy, czy o własnych siłach dopłynie do brzegu.

Autor artykułu: PN, GOK

Strzelali do policjantów

Monday, June 19th, 2000

fot: Napastnikom udało się przeładować część towaru na podstawioną w lesie pod Urbanowem ciężarówkę.

Wczoraj tuż po godzinie 1.00 kilku zamaskowanych napastników zaskoczyło portierów pilnujących bazy Gminnej Spółdzielni w Grodzisku Wlkp., pobili ich i obezwładnili, ukradli samochód ciężarowy. Podczas ucieczki ostrzelali ścigających ich policjantów.

- Siedziałem w portierni przy głównej bramie, oglądałem telewizję, drzwi miałem otwarte. nagle usłyszałem, że ktoś idzie, myślałem, że to kolega. W tym momencie wpadło dwóch mężczyzn w kominiarkach i rzuculi się na mnie. Uderzyli mnie kilka razy, przewrócili na podłogę. Spojrzałem w kierunku drzwi, tam stał jeszcze ktoś trzeci, ale nie widziałem jego twarzy, bo był odwrócony. Potem naciągnęli mi na głowę moją torbę i obwiązali paskiem. Nic więcej nie widziałem, straciłem też na chwilę świadomość – relacjonuje przebieg napadu jeden z zaatakowanych portierów – To wszystko trwało kilkanascie sekund. Zapytali mnie czy tu jeszcze ktoś jest, kiedy odpowiedziałem, że nie, to znowu mnie bili.

Portiera ciągnęli po ziemi kilkadziesiąt metrów dalej do wiaty na samochody. Później przyprowadzili tam też jego pobitego kolegę oraz wrzucili psa, którego następnie zabili.

Naczelnik Wydziału Kryminalnego Komendy Powiatowej Policji w Grodzisku Wlkp. Wojciech Ratajczak potwierdza, że napastnicy załadowali na samochód ciężarowy star należący do GS środki ochrony roślin z jednego z magazynów oraz włamali się do budynku administracji GS.

- Chyba szukali u nas pieniędzy. Sforsowali drzwi, kraty i włamali się do pomieszczenia z kasą pancerną, ale nie zdołali otworzyć kasy pancernej, w której zresztą nie było pieniędzy – mówi prezes Gminnej Spółdzielni w Grodzisku Wlkp. Mirosława Szpot. Jak się dowiedzieliśmy, poszkodowane zostały w sumie trzy firmy. Potem mężczyźni uciekli ze skradzionym towarem i samochodem ciężarowym. Portierzy uwolnili się z więzów i zawiadomili o zdarzeniu policję, która natychmiast rozpoczęła pościg.

Policjanci natknęli się na napastników w lesie między Urbanowem (gm. Opalenica), a Woźnikami (gm. Grodzisk Wlkp.), kiedy ci przeładowywali towar ze skradzionej ciężarówki na inną. Wtedy wywiązała się strzelanina. Bandytom udało się zbiec, jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, volkswagenem golfem. Na miejscu pozostawili skradzioną ciężarówkę, drugą ciężarówkę, na kórą przeładowywali towar i jeden samochód osobowy.

Policji udało się w całości odzyskać skradziony towar.

W akcję poszukiwawczą włączony został helikopter i psy policyjne. Obecnie trwaja czynności śledcze mające na celu pojmanie napastników.

Autor artykułu: KAT

Wielkopolska ma nowego wojewodę

Monday, June 19th, 2000

Premier Jerzy Buzek podjął decyzję o nominowaniu na stanowisko wojewody wielkopolskiego – Stanisława Tamma. Nominację nowemu wojewodzie wręczy w tym tygodniu w imieniu premiera jego poprzednik – szef Kancelarii Premiera, minister Maciej Musiał. Uroczystość odbędzie się w Poznaniu.

W piątek późnym wieczorem premier Buzek przyjął w swej kancelarii wicewojewodę Stanisława Tamma. Rozmowa odbywała się w obecności szefa Kancelarii Premiera – Macieja Musiała. Uroczystość nominacji nie nastąpiła z powodów proceduralnych. Na nominacji potrzebny był podpis szefa MSWiA Marka Biernackiego, który z powodu kłopotów rodzinnych był nieobecny.

W sobotę Centrum Informacyjne Rządu poinformowało, że premier podjął decyzję o odwołaniu Macieja Musiała ze stanowiska wojewody wielkopolskiego i powołaniu na tę funkcję Stanisława Tamma z dniem 20 czerwca. Sprawa jest już przesądzona i wszelkim spekulacjom mozna położyć kres. O swojej decyzji premier Jerzy Buzek poinformował jeszcze w piątek późnym wieczorem szefa wielkopolskiej ,,Solidarnosci” Bogdana Klepasa, który w rozmowie z nami nie ukrywał radości:

- Jest to fachowiec przygotowany do tej pracy. Decyzja o jego nominacji dowodzi, że Akcja Wyborcza ,,Solidarność” nie stosuje klucza partyjnego. Jest to wybór merytoryczny, gdyż Stanisław Tamm nie jest członkiem żadnej partii. Miał nasze poparcie, kiedy był kandydatem na wicewojewodę, miał je też teraz. Jest człowiekiem konsekwentnym, potrafi podejmować decyzje. Jest towarzyski, miły, można z nim o wszystkim porozmawiać. Ma normalne cechy ludzkie – spointował lider AWS.

Autor artykułu: ROM

Komórki dla oszustów

Monday, June 19th, 2000

Każdy z blisko 200 wielkopolskich sprzedawców telefonów GSM notuje codziennie próby wyłudzenia komórek przez osoby posługujące się podrobionymi dokumentami. Ustaliliśmy jak działają oszuści.

- Kiedy wyszedłem z urzędu dla bezrobotnych podjechał do mnie elegancki samochód. Kierowca zapytał, czy nie chciałbym zarobić 50 złotych. No to wsiadłem – relacjonuje M., którego przestępcy skaperowali do wyłudzania telefonów.

Zatrudnieni w aucie

Kierowca w kilka minut znalazł jeszcze innych chętnych do zarobku. Wytłumaczył im, że praca polega na kupieniu dla niego komórek, bo on sam ,,ma z tym kłopoty”. Potem wyciągnął bloczek z formularzami i wypisał zaświadczenia o zatrudnieniu. Poprzystawiał stemple i kazał każdemu z mężczyzn nauczyć się danych firm, w których rzekomo pracują. – Potem porozwoził nas pod sklepy z komórkami. Dał pieniądze na ich zakup i umówił się, gdzie mamy je przynieść, żeby dostać zapłatę – mówi bezrobotny.

W ciągu jednego dnia wynajęty bezrobotny kupił trzy telefony – każdy w innej sieci. Oszustwo się nie wydało, mimo iż sprzedawcy dzwonili pod telefony widniejące na pieczątkach z zaświadczeń o zatrudnieniu. – Pytali, czy ja pracuję w tej firmie i ktoś tam potwierdzał, że tak – dziwi się M. – Widać sprawa była dobrze zorganizowana.

Firma z sufitu

Bezrobotny nie miał świadomości, że uczestniczy w przestępstwie. – Myślałem, że wszystko jest legalne. Że tylko pomagam temu facetowi z auta – tłumaczy. Zrozumiał, że jest inaczej, kiedy zorientował się, że pod adresem, który figurował na formularzu o zatrudnieniu, nie ma żadnej firmy.

Od znajomego dowiedział się, że teraz on będzie musiał płacić za telefony, które kupił. – A przecież ja nie mam nawet na opłaty za mieszkanie! Co ja teraz zrobię – martwi się mężczyzna. Zanim przyszedł do redakcji prosząc o pomoc w tej sprawie dowiedział się od kolegów z bezrobocia, że już niejednokrotnie zarabiali na kupowaniu komórek.

Kto na tym zarabia?

Dobrze zorganizowane grupy nabywają w opisany wyżej sposób codziennie od kilkunastu do kilkudziesięciu komórek. Na każdej z nich zarabiają na czarno po 200-500 zł sprzedając je handlarzom z krajów byłego ZSRR (w wielu z nich nie sprzedaje się telefonów w promocjach i ,,importowane” z Polski aparaty są chętnie kupowane).

Naciągacze zarabiają także na pokątnej sprzedaży kart aktywacyjnych (SIM). Można na nie dzwonić za darmo do czasu zablokowania numeru przez operatora GSM, z powodu niepłacenia rachunków za abonament i rozmowy. Kosztami za nie obciążany jest formalny nabywca telefonu. Nawet jeśli nie posługiwał się on podrobionym dowodem osobistym to i tak ściągnięcie należności z bezrobotnego jest prawie niemożliwe.

Pod osłoną prawa

Z reguły pieczątka fikcyjnej firmy używana do wydawania fałszywych zaświadczeń o zarobkach wykorzystywana jest wielokrotnie. Wynajmowani przez oszustów ludzie dokonują też na swoje dowody zakupów w kilku punktach sprzedaży GSM.

Proceder można by więc łatwo ograniczyć, gdyby sieci GSM mogły tworzyć komputerowe spisy oszustów i firm, pod których szyldem działają. Niestety, próby stworzenie takiej bazy danych blokuje… ustawa o ochronie danych osobowych. Póki nie powstaną przepisy legalizujące tworzenie takich spisów, komórkowi przestępcy mogą dalej liczyć na łatwe zarobki. A że korzystają z tej możliwości najlepiej świadczy fakt, że sprzedawcy komórek wykrywają każdego dnia kilka prób wyłudzeń telefonu. W ilu przypadkach im się to nie udaje?

Ewa Olkiewicz

rzecznik prasowy KWP w Poznaniu

- Sprzedawcy telefonów komórkowych powinni powiadamiać policję o każdym przypadku próby wyłudzenia przy pomocy fałszywych dokumentów. To poważne przestępstwo, a często wiążą się z nim inne. Okazuje się bowiem, ż te same osoby podejrzane są o wyłudzenia także innych towarów.

Autor artykułu: Krzysztof KAŹMIERCZAK

Boisko sportowe ważniejsze od bezpieczeństwa?

Wednesday, June 14th, 2000

Na Jeżycach nie powstanie – przynajmniej na razie – system monitoringu, mający na celu zwiększenie stopnia naszego bezpieczeństwa. Prawie 200 tys. zł komisja konkursowa Urzędu Miasta przyznała na budowę boiska przy szkole na Antoninku. Jeżyczanie muszą kontentować się kwotą 32 tys. zł, przeznaczoną na przygotowanie dokumentacji technicznej. (more…)