Archive for August, 2000

Kryzysu zbożowego nie będzie?

Friday, August 25th, 2000

Być może plony nie są tak złe jak sądzono, często też bywa, że marne na oko zboże jednak spełnia normy. Czy faktycznie zboża zabraknie okaże się pod koniec października.

- Prognozy wieszczące załamanie na rynku zbóż są przedwczesne – twierdzi Kornel Pabiszczak -główny specjalista do spraw ekonomiki, marketingu i rynku rolnego Wielkopolskiej Izby Rolniczej. Jak wynika z informacji Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa do tej pory skupiono więcej zboża niż w tym samym okresie rok temu.
Kilkumiesięczna susza spowodowała, że tegoroczne plony będą najprawdopodobniej niższe niż w ostatnich kilku latach. Dziś trudno jeszcze przesądzać czy zboża paszowego bądź konsumpcyjnego zabraknie. Do tej pory skupiono więcej zboża niż rok temu, jednak nie sposób oszacować jak dużą część tegorocznych plonów gospodarze magazynują. We wrześniu i w październiku będą mogli bowiem liczyć na wyższe dopłaty niż w sierpniu.

Paszowe po cenie rynkowej

Od początku żniw wahania cen zbóż były niewielkie. Nietypowe było jedynie niemal zrównanie się cen zbóż paszowych i konsumpcyjnych. Pszenica paszowa osiągała w zeszłym tygodniu cenę 570 złotych za tonę, konsumpcyjną rolnik mógł sprzedać za 575 złotych. Cena jęczmienia – podstawowego zboża przeznaczonego na paszę oscylowała około 500 złotych, maksymalnie osiągając 550 złotych. Hodowcy obawiają się, że rząd zgodzi się także na bezcłowy import zbóż paszowych. -Ci, którzy nie mają własnego zaplecza zbożowego – zwłaszcza hodowcy drobiu obawiając się cen które narzucą im importerzy wolą w tej chwili kupić zboża od rolników – dodaje.

Kto czeka na wyższe dopłaty?

Zboża konsumpcyjne są objęte skupem interwencyjnym. W ramach tego skupu cenę minimalną pszenicy ustalono na 495 złotych za tonę. Oprócz tego rolnicy mogą liczyć na dopłaty – w sierpniu 70 złotych do tony, we wrześniu 80 złotych, w październiku 100. Dotychczas skupiono więcej zboża niż w zeszłym roku, nie wiadomo jednak ilu rolników czeka ze sprzedażą. Zdaniem Pabiszczaka na razie trudno ocenić ile faktycznie zbóż zebrano.
- Być może plony nie są tak złe jak sądzono, często też bywa, że marna na oko pszenica jednak spełnia normy. Czy faktycznie zboża zabraknie okaże się pod koniec października- mówi. Możliwe też, że ożywienie w skupie spowodowała decyzja rządu o imporcie miliona ton zbóż konsumpcyjnych. Jeśli tak – w następnych miesiącach skup zbóż będzie znacznie niższy.

W żywcu bez zmian

Wzrost cen zbóż paszowych nie powinien wpłynąć na ceny żywca wieprzowego. Przy przeciętnej cenie tony jęczmienia na poziomie 500 złotych i cenie kilograma żywca na poziomie 4,30 – 4,60 złotego tucz dalej jest opłacalny. Będzie tak nawet jeśli jęczmień paszowy zdrożeje do ponad 600 złotych za tonę. Taki scenariusz jest jednak mało prawdopodobny.

Romuald Buczkowski
Wielkopolska Izba Rolnicza

Trzy ostatnie lata podobno była nadprodukcja zbóż. Nie rozumiem więc jak to się dzieje, że po jednych gorszych żniwach mówi się, że zboża zabraknie. Być może po prostu zabrakło dobrego gospodarza, który wie, że po lepszych latach mogą przyjść gorsze.

Autor artykułu: Monika KACZYŃSKA

Czekają na pokrzywdzonych

Friday, August 25th, 2000

Komisariat Policji na Starym Mieście prowadzi dochodzenie w sprawie rozbojów dokonywanych w parku im. K. Marcinkowskiego. O sprawie już informowaliśmy. Policja prosi o kontakt pokrzywdzonych, którzy do tej pory nie zgłosili przestępstwa.

Policjanci ze ,,Starówki” zatrzymali trzech podejrzanych o dokonywanie rozbojów. Sąd Rejonowy zastosował wobec nich areszt tymczasowy. Policjanci ustalili jednak, że oprócz rozbojów o które ich podejrzewano, sprawcy dokonali również kilku innych. Pokrzywdzeni przez nich dotąd nie zgłosili się na policję.
Policjanci proszą zatem o kontakt 35-letniego mężczyznę, któremu ok. 27 lipca br. w parku Marcinkowskiego zabrano 50 złotych. W tym samym miejscu, ok. 28 lipca sprawcy dokonali rozboju na mężczyźnie, któremu zabrali… 75 groszy. On również nie zgłosił się na policję… Przestępstwa nie zgłosił również mężczyzna, któremu ok. 8 sierpnia sprawcy zabrali białą bluzę firmy Adidas.
O kontakt proszeni są również wszyscy, którzy padli w okolicy tego parku ofiarą fałszywego policjanta (przypomnijmy, że u jednego z zatrzymanych, w czasie przeszukania, odnaleziono – również pochodzącą z rozboju – służbową legitymację policyjną). Funkcjonariusze ustalili, że między 3 a 10 sierpnia br. posługując się tą legitymacją i podając się za policjantów, przeszukiwali odzież napotkanych osób i zabierali im pieniądze.
Pokrzywdzeni mogą się kontaktować ze staromiejskim komisariatem osobiście lub telefonicznie: 841 – 24 – 14 lub 841 – 35 – 07 (7.30 – 15.30) lub całą dobę: 841 – 24 – 11 lub 841- 24 – 12.

Autor artykułu: SAGA

Złodzieje złapani w aptece

Wednesday, August 23rd, 2000

Dwóch włamywaczy zatrzymali policjanci z Komisariatu Jeżyce, po tym, gdy ci odwiedzili przychodnię lekarską. Złodzieje nie obłowili się zbytnio, więc ze złości zdemolowali obiekt.

Rabusie nie wierzyli najwyraźniej informacjom o kiepskiej kondycji finansowej służby zdrowia i włamali się do jednej z przychodni. Przechodzili od pokoju do pokoju, wyważając drzwi, ale nie znaleźli nic, co by ich zadowoliło. Weszli także do apteki, usytuowanej w tym samym budynku, gdzie z kasy wyłuskali kilkadziesiąt złotych. Tu jednak szczęście ich opuściło – tak hałasowali, że okoliczni mieszkańcy zawiadomili o podejrzanych odgłosach oficera dyżurnego z Jeżyc, który wysłał tam radiowóz. Policjanci zatrzymali rabusiów na gorącym uczynku.
Zatrzymani włamywacze są znani jeżyckiej policji. Jeden z nich nie osiągnął jeszcze pełnoletniości.

Autor artykułu: GOK

Zakładają bariery

Wednesday, August 23rd, 2000

Do końca tego tygodnia pracownicy Zarządu Dróg Miejskich w Poznaniu będą zakładać bariery na pasie rozdziału na ul. Dąbrowskiego.

Barierki pojawią się więc na wysokości wszystkich przystanków autobusowych od skrzyżowania Dąbrowskiego-Polska do przystanku przy Tatrzańskiej. Mają one uniemożliwić pieszym przechodzenie przez ruchliwą ulicę. Przed laty, gdy budowano Dąbrowskiego w postaci dwujezdniowej arterii specjalnie dla bezpieczeństwa pieszych stworzono przejścia podziemne.
- W ciągu dnia nie sposób założyć więcej niż 7 barierek, ponieważ słupki na których są one mocowane, trzeba zabetonować. Jest to niebezpieczna praca, bo kierowcy nie przestrzegają ograniczenia prędkości. W piątek na krótko przed rozpoczęciem przez nas pracy zderzyły się na wysokości WZMot trzy auta. Wpadły na pas rozdziału. Gdyby były barierki, auta by je staranowały – mówią Jerzy Przybyszewski i Maciej Stawniak z ZDM

Autor artykułu: RD

Kolejne ulice w remontach

Wednesday, August 23rd, 2000

Nadal wielu Czytelników dzwoni do naszej redakcji w sprawie remontów. Narzekają m.in. na wolne tempo prac. Wczoraj otwarto dla ruchu ul. Hetmańską, gdzie remont skończono przed czasem. Niestety, za kilka dni czekają nas kolejne utrudnienia na Minikowie.

- Ja odpowiadam za roboty drogowe na ul. Golęcińskiej – mówi Ireneusz Woźny, naczelnik Wydziału Utrzymania Zarządu Dróg Miejskich. – Remont zakończy się tam prawdopodobnie zgodnie z planem, to znaczy do połowy września.
Prace trwają też m.in. na ul. Góreckiej, na odcinku od ul. Jesionowej do Południowej, wraz ze skrzyżowaniem z ul. Czechosłowacką. Koniec robót przewidziano na przełom sierpnia i września br.
- Modernizacja obejmie jezdnię oraz chodniki z krawężnikami – wyjaśnia inż. Piotr Apolinarski z ZDM. – Wykonamy prace odwodnieniowe, wybudujemy zatokę i przystanek autobusowy, wytyczymy pasy zieleni, a na skrzyżowaniu z Czechosłowacką zmodernizujemy oba wloty z wydzielonymi pasami ruchu w lewo. Powstanie też nowoczesna sygnalizacja świetlna z czujnikami w jezdni oraz przyciskami dla pieszych.
Pojutrze rozpocznie się budowa kanalizacji sanitarnej na ul. Minikowo, co raczej nie ucieszy klientów MPK. W związku z remontem zmianie ulegnie trasa autobusów linii nr 89, które pojadą ulicami Forteczną, Warowną, Gołężycką, Baranowską, rondem Minikowo, Sandomierską i Garaszewem.
- Na zmienionej trasie swoją ważność zachowają okresowe bilety trasowane – wyjaśnia Wojciech Tulibacki, prezes zarządu MPK.
Zadowoleni z kolei powinni być pasażerowie tramwajów, jeżdżących ul. Dąbrowskiego. Zarząd Dróg Miejskich planuje ułożenie wzdłuż torowiska plastikowych listew, utrudniających samochodom wjazd na tory. W chwili obecnej wielu kierowców usiłuje ominąć w ten sposób korki, blokując przy okazji tramwaje.

Autor artykułu: KRUL

Podręcznik to towar

Tuesday, August 22nd, 2000

Dziś księgarnia edukacyjna, która chce mieć pełną ofertę podręczników szkolnych musi być zaopatrzona w około tysiąc pozycji, nie licząc słowników, encyklopedii i innych wydawnictw pomocniczych.

Ambicje księgarni zaopatrzonej we wszystkie potrzebne książki, ma nowo otwarta wczoraj w Poznaniu przy ul. Towarowej 29 księgarnia edukacyjna wydawnictwa Graf-punkt. W ostatnich latach podręcznik stał się towarem, ze wszystkimi złymi i dobrymi tego stronami. Dobrą stroną jest rosnąca podaż. Dziś na rynku działa ponad 150 wydawnictw edukacyjnych, z czego największy potentat, Państwowe Zakłady Wydawnictw Szkolnych i Pedagogicznych, mają połowę rynku. Trzydzieści mniejszych wydawnictw obejmuje jedną trzecią rynku, reszta to ,,drobnica”.

Są wszystkie podręczniki

Rynek coraz bardziej się stabilizuje. W tym roku wszystkie podręczniki są w księgarniach na czas, bez poślizgów. Wiele wydawnictw odczuje jednak w tym roku także poważny kryzys – nauczyciele są już lepiej zorientowani w rynku podręcznikowym i z niektórych wydawnictw rezygnują. Dla wydawcy o ograniczonej ofercie oznacza to klęskę.

Strata wkalkulowana

Mniejsze wydawnictwa nie wytrzymują też ciężaru marketingu.
- Nie ma szans, by najlepszy nawet merytorycznie podręcznik przyniósł w pierwszym roku zysk- mówi Roman Górski, przezes wydawnictwa Graf-punkt. – Trzeba po prostu wkalkulować stratę, a nie wszystkich na to stać. Są też podręczniki mniej lub bardziej rentowne. Jeden podręcznik do nauki niemieckiego przyniesie taki zysk, jak osiem podręczników do historii.
Na rynek polski weszły też wydawnictwa zagraniczne.
- Mają one już gotowe podręczniki, strategie ich sprzedawania i spory kapitał – mówi Romulad Pieczonka, prezes zarządu ,,Książki Szkolnej”- są więc na rynku bardzo ważnym partnerem.

Walka bez pardonu

Bezwzględna walka o klienta odbywa sie nie tylko na drodze merytorycznych dyskusji. Wydawnictwa oferują szkołom różne prowizje i upusty, niekiedy wędrujące także do kieszeni dyrektorów i nauczycieli w zamian za wybranie ich podręczników..
Co z ,,utowarowienia”podręczników wynika dla klientów? Książki szkolne nie są tanie. Warto szukać ich w księgarniach specjalistycznych, bo rozpiętość cen – tak jak innych towarów – może wynosić nawet kilkadziesiąt złotych. Najdrożej biorą sprzedawcy przypadkowi, ponieważ w krótkim czasie starają się zarobić jak najwięcej.

Od dziś drogo

Właśnie od dziś, jak twierdzi Romuald Pieczonka, ceny podreczników zaczynają rosnąć i będzie tak co najmniej do 15 września. Jako towar sezonowy powinny stać się najtańsze…w październiku czy listopadzie. W gorączkowym okresie początku roku szkolnego księgarze starają się sprzedać jak najwięcej, bo podręczniki nie sprzedane stają się makulaturą, wartą …16 gr. za kilogram.

Roman Górski
prezes wydawnictwa Graf-punkt

Mamy ambicje być najtańszą księgarnią edukacyjną oraz klubem autorskim. Planujemy przy Towarowej spotkania autorów podręczników z nauczycielami i uczniami, dlatego ustawiliśmy w księgarni wielką klubową kanapę. Będziemy też szczególnie wspierać poznańskich autorów podręczników.

Autor artykułu: Maria NOWAK

Życie w rękach sponsorów

Tuesday, August 22nd, 2000

Wyczerpały się niewielkie limity, przeznaczone na przeszczep szpiku. Teraz każdy sam musi pokryć horrendalne koszty zabiegu. Życie chorych zależy od darczyńców.

Bez twojej pomocy jego światło zgaśnie! Proszę pomóż Markowi! Teraz, kiedy tracę przyjaciela i ojca moich dzieci – zwracam się o pomoc, która może uratować mu życie – apeluje na łamach gazet żona chorego, którego życie ma dzisiaj wartość 300 000 zł. Na tyle oblicza się koszty przeszczepy szpiku osoby niespokrewnionej.

Choroba poza limitem

Przypadek chorego mężczyzny, o którego życie walczy dzisiaj żona, konsultowany był również w poznańskiej Klinice Hematologii AM. Ale ani tutaj, ani nigdzie w Polsce nie ma dla niego miejsca i pieniędzy.
Ilość przeszczepów szpiku od osób niespokrewnionych, jak wyjaśnia prof. dr hab. Janusz Hansz, kierujący Kliniką w Poznaniu, zależy od dwóch rzeczy – liczby łóżek, jakimi dysponuje ośrodek i ilości pieniędzy przydzielanych przez ministerstwo zdrowia na tzw. zabiegi wysoko specjalistyczne. Poznańska hematologia to raptem 5 łóżek, a środki finansowe wystarczają na tyle samo zabiegów. Tymczasem, według poznańskiego specjalisty, musiałby on dysponować finansami przynajmniej na 18 przeszczepów. Wtedy chorzy i ich rodziny nie byliby zdani na szczodrość społeczeństwa.

Skromny bank

Przeszczep szpiku od osoby niespokrewnionej wymaga od ośrodka specjalnych przygotowań i międzynarodowych referencji. Za tymi wysokimi umiejętnościami specjalistów nie idą jednak pieniądze również te mniejsze, aczkolwiek niezbędne. Żeby myśleć o zabiegu, trzeba najpierw znaleźć dawcę. Szuka się go na całym świecie. Rodzina Marka straciła na to aż cztery lata! Przy chorobie, która ciągle postępuje, jest to ogromna strata czasu. Ale znów polski bank dawców szpiku gromadzi dane w tempie, które nie zadowala ani chorych, ani lekarzy.
- Niedawno w ministerstwie zdrowia odbyło się spotkanie, po którym mogę tylko spytać o sens robienia takiego banku w obecnych warunkach – mówi prof. J. Hansz. – Dla prawidłowego funkcjonowania banku trzeba w nim zgromadzić około 60 000 dawców. Ale z braku pieniędzy będziemy na taką ilość czekać 6-7 lat.

Czekają też dawcy!

Propagowanie solidarnościowej postawy z chorymi spowodowało, że Polacy chcą być dawcami szpiku kostnego. Ale na progu laboratorium dowiadują się, że… muszą czekać w kolejce!
- Informujemy zgłaszających się, że tworzymy listę oczekujących. Trzeba poczekać około 3 tygodni – uprzedza dr farm. Elżbieta Styp-Rekowska, kierownik jedynej w Wielkopolsce Pracowni antygenów układu HLA (skrót ang.) w Poznaniu, przy ul. Marcelińskiej 44.
Wykonywaniu badań od ręki przeszkadza brak odczynników, na które trzeba mieć pieniędze. A te docierają – przeważnie z prywatnych fundacji – w ilości, która nie starcza dla wszystkich kandydatów na dawców. Na wykonanie potrzebnych badań wstępnych, a potem oznaczenie antygenów potrzebne jest mniej niż 2 000 zł dla jednej osoby. W tym roku do polskiego banku dawców niespokrewnionych dopisze się nazwiska ok. 300-400 Wielkopolan. Na większy wkład brakuje pieniędzy.

Jak zostać dawcą szpiku

Jeżeli ma się ukończone 18 lat, można rozpocząć badania wstępne. Do nich należy wykluczenie żółtaczki (wszystkich typów), HIV, chorób krwi oraz innych poważnych schorzeń. W pracowni pobiera się krew z żyły łokciowej i reszta należy do zadań laborantki. Wyniki wraz z danymi potencjalnego dawcy zostają wpisane do warszawskiego Instytutu Hematologii. Do dzisiaj znajduje się tam ok.6-7 tys. nazwisk. Zainteresowani uzyskają informacje pod tel: 86 74 031, wew. 167. Czas oczekiwania – 3 tygodnie.

Dr farm. Elżbieta Styp -Rekowska
kierownik Pracowni antygenów układu HLA w Poznaniu

Kiedy brakuje pieniędzy na dalsze wykonywanie badań osób już zapisanych, zwracam się do dyrektor Regionalnego Centrum Krwiodastwa i Krwiolecznictwa i mówię, jaka jest sytuacja. Otrzymane stąd pieniądze pozwalają na kontynuowanie pracy. Nie wiem, co byłoby bez tego koła ratunkowego.

fot: To, co robi w pracowni Bożena Olejniczak (na tym zdjęciu) nazywa się nakrapianiem surowic wzorcowych.

Autor artykułu: Danuta Pawlicka

Wysyp piorunów

Tuesday, August 22nd, 2000

Kolejne gwałtowne burze przeszły w niedzielę i poniedziałek na Wielkopolską. Strat materialnych nikt jeszcze nie oszacował. Wczoraj trwało usuwanie awarii oraz przygotowanie do kolejnych nawałnic, zapowiadanych przez synoptyków. Gwałtowne, letnie burze nie są dla meteorologów niczym nadzwyczajnym.

- Mamy około 120 meldunków związanych ze skutkami burz – informował wczoraj oficer dyżurny Komendy Wojewódzkiej Straży Pożarnej. – Większość to pompowanie wody z zalanych piwnic i usuwanie powalonych drzew i konarów. Pierwsza gwałtowna burza przeszła nad Wielkopolską w niedzielne południe. Kolejna już po północy, w poniedziałek. – Tej nocy w Poznaniu spadło 22 mm deszczu, a za całą dobę 33 mm – mówi Leszek Szaradowski, dyżurny synoptyk biura prognoz Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej w Poznaniu. Opady w stolicy regionu były rekordowe. Porządnie lało też w Lesznie (28 mm) i Kole (23 mm). Ulewie towarzyszył wiatr wiejący z prędkością 83 km/h.

Powalone drzewa zalane piwnice

Tragiczne meldunki napływały z wszystkich powiatów regionu. W miejscowości Młynki w powiecie kolskim od uderzenia pioruna zapaliły się budynki gospodarcze. Spłonęła stodoła. Straty oszacowano na 7 tys. zł. W powiecie konińskim strażacy musieli usuwać powalone drzewa, które trasowały ul. Przyjaźni w Koninie, ul. Przemysłową w Gosławicach i drogę w miejscowości Chmieln. Burza nie ominęła także powiatu słupeckiego. Tu konieczne było pompowanie wody z piwnic w Lądku i Zagórowie. W Drzewcach nawałnica powaliła drzewo, które upadło na dom. Obyło się bez większych strat. Mniej szczęścia miał właściciel samochodu cinquecento z Żydowa w powiecie wrzesińskim. Padający konar zniszczył auto. W podpoznańskim Luboniu wiatr obalał drzewa i zerwał dach z jednorodzinnego domku. Największe rumowisko powstało przy kościele św. Jana Bosko. Rosły tam ponad 60-letnie, bardzo wysokie topole. Na szczęście ani jedno drzewo nie przewróciło się na świątynię. Po mszy św. zdążyli już z niej wyjść wierni. Wczoraj trwało usuwanie skutków wichury, w którym uczestniczyło wielu parafian. W wyniku ulewnych deszczy ucierpiały także objazdy w pobliżu budowanych węzłów autostrady A2. Woda podmyła podbudowę jezdni, którą drogowcy musieli wczoraj utwardzić. Wichura uszkodziła ponad 1300 stacji energetycznych i 37 linii średniego napięcia. Największe straty Energetyka Poznańska poniosła w regionie Leszna i Kościana. Wczoraj przez cały dzień trwało usuwanie awarii.

W Górsku spłonął zabytkowy wiatrak

W poniedziałek około godz. 4.00 nad ranem zaczął płonąć XVII-wieczny wiatrak w Górsku (gm. Przemęt). Przyczyną powstania pożaru było najprawdopodobniej wyładowanie atmosferyczne. Pomimo natychmiastowej interwencji strażaków z OSP Przemęt i Brenno, zabytkowego obiektu nie udało się uratować. Konserwator zabytków wycenił szkodę na około 200 tys. zł. Wiatrak, znajdujący się na wzgórzu, był jeszcze w dobrym stanie. – Był to charakterystyczny element naszej miejscowości – mówi rzeźbiarz Marian Murek.

Nie tylko Wielkopolska

Gwałtowne burze przeszły też nad województwami lubuskim i dolnośląskim. W Zielonej Górze, na odcinku około 40 metrów, zalana została jedna z ważniejszych arterii komunikacyjnych miasta – aleja Konstytucji 3 maja. Pioruny spowodowały pożary trzech stodół. Kilka miejscowości było bez prądu. Na ziemi lubuskiej jest jedna śmiertelna ofiara burzy. Monter naprawiający zerwaną linię energetyczną został przygnieciony przez padające drzewo. Mężczyzna zmarł w szpitalu. Na Dolnym Śląsku najmocniej ucierpiała Legnica i jej okolice. Strażacy usuwali dziesiątki powalonych drzew i pompowali wodę z zalanych piwnic. Wichura zerwała również linię trakcji kolejowej – nie kursowały pociągi.

Skąd się biorą burze?

Chmura burzowa (cumulonimbus) ma postać potężnych gór. Zaczyna się tworzyć, gdy w chwiejnym wycinku atmosfery rozwija się silny, wstępujący prąd ciepłego i wilgotnego powietrza. Gdy rozbudowująca się chmura dorasta do wysokości co najmniej 12 kilometrów, para wodna skrapla się. Wówczas deszcz, a nawet grad, padają wewnątrz chmury tak intensywnie, że pojawiają się tam bardzo silne zstępujące prądy zimnego powietrza, opadającego z dużych wysokości. Wkrótce potem niebo przeszywa błyskawica, rozlega się grzmot i spada ulewny deszcz, wyrzucany z chmury przez zmagające się ze sobą prądy powietrza. We wnętrzu chmury rozbudowują się potężne ładunki elektryczne. Ładunki dodatnie tworzą się w pobliżu wierzchołka, zaś ujemne – w okolicy podstawy chmury. Ładunki ujemne przyciągane są przez dodatnio naładowaną powierzchnię ziemi. Gdy napięcie staje się dostatecznie wysokie, następuje uderzenie pioruna.

Najwięcej burz obserwujemy latem. Częściej można je obserwować w górach i południowo – zachodnich rejonach kraju niż na wschodzie.

Zbigniew Wolny
dyrektor Zakładu Infrastruktury Kolejowej PKP w Poznaniu

Poważniejszych strat w infrastrukturze kolejowej nie ma. Uderzenia piorunów spowodowały jednak kilkadziesiąt uszkodzeń sygnalizacji przejazdowej na linii Warszawa – Poznań – Berlin oraz Szczecin – Wrocław. Zbliżając się do takich przejazdów, pociągi musiały zwalniać do 15 km/h, co spowodowało niewielkie opóźnienia. Dwa powalone drzewa tarasowały przez krótki czas ruch na trasie Grodzisk Wielkopolski – Rakoniewice.

Leszek Szaradowski
synoptyk biura prognoz IMiGW w Poznaniu

Burze nie są niczym anormalnym w naszym klimacie. Rzecz w tym, że w ostatnim czasie intensywność tych zjawisk w naszym regionie była mniejsza. Burze dzielimy na słabe, umiarkowane i silne. Te, które ostatnio przeszły nad Wielkopolską były gwałtowne. Towarzyszył im silny wiatr i intensywne opady deszczu. Jest to związane z tym, że przez ostatnie dni temperatury przekraczały 30 st. C. Gwałtowne wdzieranie się chłodniejszego powietrza spowodowało tak silne burze.

Autor artykułu: Piotr MICHALSKI

Daj mi portmonetkę, a ja ci powróżę

Sunday, August 20th, 2000

Niecodzienną naiwnością popisała się młoda kobieta, która uwierzyła Cygance, zapewniającej, że za złotówkę przepowie jej przyszłość. Udostępniła ,,wróżce” swoją portmonetkę i straciła 650 złotych…

Do zdarzenia doszło na giełdzie przy ul. Bema. Dwie siostry zostały zaczepione przez dwie Cyganki. – Pani, powróżymy, daj złotówkę, a dowiesz się co cię czeka – zapewniały Cyganki.
- Połóż na dłoni złotówkę, teraz pięć złotych, a teraz połóż banknot – dyrygowała ,,wróżka”. Jednocześnie wykonywała nad głową swojej ofiary kabalistyczne ruchy rękami. – A teraz nie patrz na pieniądze, bo przepowiednia będzie nieważna. Ja ci je włożę do portmonetki!
Przejęta wróżbą 22-letnia poznanianka nie protestowała, gdy Cyganka zasłoniła jej ręką oczy, a następnie sięgnęła po jej portmonetkę.
Nie tylko nie włożyła wyjętych wcześniej pieniędzy, ale wyjęła następne – w sumie 950 złotych. Siostry próbowały odebrać Cygankom pieniądze. Po krótkiej szarpaninie odebrały 300 złotych. Oszustkom udało się uciec.
Policja przestrzega, by w takich sytuacjach nie podejmować w ogóle rozmów i nie przekazywać nieznajomym żadnych pieniędzy.

Autor artykułu: Grzegorz Okoński

Na Jeżycach bezpieczniej?

Sunday, August 20th, 2000

Pięć lat temu w Poznaniu zainicjowano program ,,Bezpieczne miasto”. Poletkiem doświadczalnym programu stały się Jeżyce. Na kamienicach pojawiły się tabliczki z napisem ,,sąsiedzka pomoc”. Dziś części tabliczek już nie ma.

- Była tabliczka, a jakże, ale ktoś ją zdjął – denerwuje się pan Józef z ul. Polnej. – A na Jeżycach wcale nie jest bezpieczniej. Ostatnio na mojej ulicy zbój pchnął niewiastę i zabrał jej torebkę. Dlatego bardzo popieram projekt rozmieszczenia w mojej dzielnicy policyjnych kamer. Lepiej wydać pieniądze na bezpieczeństwo niż na lodowisko.
- Na moim bloku wciąż wisi tablica ,,pomocy sąsiedzkiej” – mówi Agnieszka, mieszkanka Ogrodów. – Jednak nie widzę związku pomiędzy tym napisem, a bezpieczeństwem w bloku. To przecież normalne, że sąsiedzi pilnują nawzajem swoich mieszkań.
- U nas jest bezpiecznie – dodaje lokator z kamienicy przy ul. Roosevelta. – Prawdziwe ,,slumsy” zaczynają się za ul. Mickiewicza. Opinię tę potwierdzają inni, zapytani przez nas mieszkańcy Jeżyc. Narzekają przede wszystkim na chuliganów.
- Niestety, tabliczki są za małe i przez to kiepsko widoczne – ubolewa Urszula Małolepsza, zastępca przewodniczącego Rady Osiedla Jeżyce. – Więcej korzyści przyniosła chyba policyjna, ,,gorąca linia” telefoniczna – 8410-111. Zamierzamy teraz organizować spotkania mieszkańców z policją.

Autor artykułu: KRUL