Poznańska Warta znów zainkasowała komplet punktów, ale rywale depczą po piętach – Arka Gdynia i Chemik Bydgoszcz też wygrały swoje spotkania.
Pierwsza połowa była bardzo słaba w wykonaniu gospodarzy. Jedyna ciekawsza sytuacja miała miejsce w 10 min, kiedy to Błażej Jankowski trafił słupek. Dopiero po zmianie stron poznaniacy zagrali jak na lidera przystało. W 53 min najlepszy na boisku Bartosz Łeszyk ośmieszył obrońców gości, minął bramkarza i wycofał się w pole karne, a tam Dariusz Wojciechowski dołożył tylko nogę. Łeszyk jeszcze raz dał próbkę swoich nieprzeciętnych umiejętności. Kwadrans przed zakończeniem meczu znów minął kilku rywali, podał do Wojciechowskiego, który bez problemów umieścił piłkę w siatce. Ku zdumieniu publiczności sędzia gola nie uznał, gdyż jego zdaniem Wojciechowski był na pozycji spalonej.
Lignomat Jankowy - Arka Gdynia 1:3 (0:0)
Nieliczni kibice dopiero w ostatnim kwadransie doczekali się bramek. Każda z nich była godna filmowej kamery. Najpierw w ,,okienko” przymierzył Rafał Andruszko, a później gdynianie nie upilnowali Jacka Boni, który ładnie uderzył z dystansu. Później dwukrotnie Marek Bartłomiejczyk był zupełnie bezradny po kapitalnych strzałach gości.
Huragan Pobiedziska - KKS Kalisz 0:0
Gospodarze przerwali serię czterech wyjazdowych zwycięstw, ale mała to pociecha dla kibiców Huraganu, bo ich ulubieńcy znów nie wygrali na własnym boisku i nie strzelili nawet bramki. Mecz był żywym widowiskiem, najlepszą okazję miał Waldemar Przysiuda, który z rzutu wolnego strzelił w poprzeczkę. Po przerwie Huragan uzyskał sporą przewagę, ale znów zabrakło skuteczności.
Amica II Wronki – Zawisza Bydgoszcz 3:0 (1:0)
Wreszcie znakomite spotkanie w wykonaniu Amiki. W 30 min Adrian Mikołajczak podał do Michała Króla, który zdobył prowadzenie. Następne gole to zasługa Radosława Bilińskiego. Najpierw wykorzystał sytuację sam na sam, a w 75 min idealnie dośrodkował do Konstantina Panina, a ten ustalił wynik meczu. Zawisza mimo porażki zostawiła po sobie niezłe wrażenie, goście stworzyli sporo sytuacji bramkowych, ale znakomicie między słupkami spisywał się Czesław Michniewicz.
Gryf Wejherowo – Obra Agro-Handel K. 0:2 (0:1)
Goście pokazali bardziej dojrzały futbol i wygrali na trudnym terenie jak najbardziej zasłużenie. Ładna bramka Jacka Chromińskiego, który po zagraniu Macieja
Józefowskiego z 14 metrów przelobował bramkarza Gryfa.
Mień Lipno - Astra Krotoszyn 0:0
Pojedynek bez historii. Tylko stałe fragmenty gry w wykonaniu gości stwarzały zagrożenie. Remis zadowolił oba zespoły.
Autor artykułu: Marcin PAWLICKI