W poznańskiej straży pożarnej powstaje specjalne grupa poszukiwawczo-ratownicza. W jej ramach odbyły się pierwsze
ćwiczenia, w których ratownicy zademonstrowali swoje umiejętności.
W fabryce opon na skraju Lubonia w pobliżu budowanego węzła autostrady nastąpił groźny wybuch, pod zwałami budynku znalazło się wielu pracowników, zarówno na zewnątrz jak i w piwnicy, w zniszczonym obiekcie rozszalały się płomienie — zakładał scenariusz ćwiczeń zorganizowanych przez strażaków z wildeckiej Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 4 oraz szkoły Aspirantów Państwowej Straży Pożarnej.
Znaleźć zasypanych
Krótka akcja gaśnicza to dopiero początek właściwych działań. Ratownicy bardzo szybko lokalizują poszkodowanych (wszyscy ubrani są w czerwone kombinezony), tych, którzy mogą chodzić odprowadzają do punktu medycznego. Teraz przychodzi kolej na wyniesienie z miejsca zagrożenia ciężej poszkodowanych. Na dachu ekipa wykorzystująca sprzęt wysokościowy rozstawiła trójnóg i w specjalnych noszach transportuje ,,rannego’’ owiniętego w folię aluminiową.
- Schody się ,,zawaliły’’, musicie wynieść go przez dach — z rozbrajającą miną mówi swoim podopiecznym próbującym znieść rannego ,,normalnie‘’ schodami D. Jezierski.
Tym samym scenariusz ćwiczeń zmienia się jak w kalejdoskopie. Ratownicy zawracają i ustawiają trójnóg w innym miejscu i opuszczają nosze z rannym na linie.
Szukali w gruzowisku
W tym czasie w dwóch innych miejscach ratownicy prowadzą poszukiwania zasypanych — jednego w gruzach na zewnątrz, innego w piwnicy budynku (aby się tam dostać przebijali się przez kilkudziesięciocentymetrowej grubości beton).
Gruzowisko i ruiny budynku zostają także sprawdzone kamerą termowizyjną reagującą na ciepło (urządzenie jest na wyposażeniu szkoły aspirantów).
Każdej fazie czynności przyglądają się strażacy. Akcję filmują dwie strażackie kamery.
- Wszystkie spostrzeżenia zostaną przez nas wykorzystane jako materiał szkoleniowy — zapewniają dowódcy.
Geofony w akcji
Tymczasem na gruzowisku znajdującym się w pobliżu budynku trwają przygotowania do ustawienia geofonów — bardzo czułych mikrofonów, dzięki którym ratownicy mogą słyszeć co dzieje się pod zwałami.
- Macie cztery minuty, na tyle wstrzymujemy ruch na drodze, w tym czasie możecie nasłuchiwać — komenderują dowódcy.
Po tej komendzie lubońscy Strażnicy Miejscy, zabezpieczający miejsce ćwiczeń zatrzymują samochody.
Okazuje się bowiem, iż geofony są tak czułe, iż ratownicy słyszeli wszystkie maszyny pracujące na pobliskiej budowie zamiast radioodbiornika imitującego zasypanego pod gruzami, co znacznie pogarszało warunki nasłuchu.
Po chwili ostatni ranny z piwnicy zostaje przeniesiony do punktu medycznego.
- Koniec ćwiczeń — decydują dowódcy. — Teraz jedziemy do szkoły aspirantów, żeby omówić całą akcję.
Jerzy Ranecki
z-ca komendanta miejskiego PSP w Poznaniu
Dotychczas takie grupy poszukiwawczo-ratownicze działają tylko w Gdańsku i Nowym Sączu. W skład takie grupy wchodzą odpowiednio przeszkoleni i wyposażeni strażacy (także do udzielania pomocy medycznej).
Dariusz Jezierski
z-ca dowódcy JRG nr 4 w Poznaniu
Żeby przeprowadzić kilkugodzinne ćwiczenia, rozpoczęliśmy przygotowania już we wrześniu. Wymagało to bowiem wiele uzgodnień, m.in. z przedsiębiorstwem budującym autostradę, wodociągami itp. Tylko ze względu na ćwiczenia przedsiębiorstwo zgodziło się opóźnić wyburzenie tego niedokończonego budynku.
Autor artykułu: Bogdan LEWICKI