Archive for November, 2000

Głuchoniemi niemile widziani w poznańskich urzędach?

Friday, November 24th, 2000

W Poznaniu mieszka kilkanaście tysięcy ludzi głuchych. Żaden jednak z poznańskich urzędników nie załatwi głuchego petenta bez tłumacza. Nie ma też ani jednego lekarza, który porozumie się z głuchoniemym bez osoby trzeciej.

Próżno szukać takiej instytucji, która zatrudnia osobę znającą język migowy. W Urzędzie Miejskim nie ma urzędnika, który pomoże załatwić jakąkolwiek sprawę osobie niesłyszącej.
- Nie mamy tłumacza, ale my się jakoś dogadamy — zapewnia pani z Urzędu Stanu Cywilnego, przypominając, że ślubu głuchoniemym nie udzieli bez tłumacza, którego powinni przyprowadzić ze sobą. Na swój koszt oczywiście.

My nie migamy

Rzecznik wojewody bez namysłu odpowiada, że w tym urzędzie nie znajdzie się migającego pracownika. Wszelkie więc sprawy, bez względu na ich wagę i tajemnicę, trzeba wyjaśniać przez wynajętego pośrednika.
- Nie mówimy językiem migowym, ale kartka z długopisem powinna wystarczyć — mówi Grażyna Cudak, rzecznik prasowy marszałka województwa.
Podobną odpowiedź można usłyszeć w urzędach skarbowych. I na policji, gdzie przychodzi się ze sprawami nie przeznaczonymi dla obcych uszu. Języka migowego nie znają prokuratorzy ani sędziowie. Nie chcą się go uczyć także adwokaci, którzy — jak nam powiedział jeden z poznańskich mecenasów — rozmawiają tylko z tym klientem, który przyjdzie w towarzystwie tłumacza.

Głuchoniemy czy kontuzjowany?

Szpitale, również na ostrych dyżurach, nie biorą dzisiaj pod uwagę przypadku, gdy trafi do nich ranny głuchoniemy. — Może się więc zdarzyć, że lekarz z karetki pogotowia, który trafi do głuchoniemego, wpadnie w popłoch — przyznaje prof. dr hab. Witold Szyfter z Kliniki Otolaryngologii.
Osoba głuchoniema ma problemy na spotkaniach z orzecznikami ZUS, którzy wymagają obecności tłumaczy.
- W urzędach i instytucjach, dotyczy to również USC, żąda się, aby głuchy starał się o tłumacza we własnym zakresie — mówi Ewa Szostak, tłumacz migowy z Polskiego Związku Głuchych. — Tymczasem ustawa mówi, że powinien on mieć zapewnionego tłumacza przez urzędy. Koszty tłumaczenia zwracają tylko policja i sądy.

Pismo nie wystarczy

Teresa Jurek, wicedyrektor Szkoły Podstawowej dla Dzieci Niesłyszących na Śródce uważa, że kartka papieru i długopis nie zastąpią migania. A to dlatego, że przeciętny głuchoniemy nastolatek opuszczający szkołę potrafi napisać niewiele zdań. Czasami jest to tylko imię, nazwisko i adres, a to zbyt mało, aby dowiedzieć się, co go boli lub jaką ma sprawę dla urzędnika.
Ten brak umiejętności ,,wysławiania się’’ spowodowany jest między innymi tym, że polskie dzieci trafiają zbyt późno do szkoły. Na Zachodzie powszechną praktyką jest nauka już od niemowlęctwa. U nas do szkoły podstawowej uczęszczają również 20-latki. To przekreśla szansę na pełny rozwój intelektualny.
W refomowanym szkolnictwie w ogóle nie uwzględniono programów dla dzieci głuchych. Nauczyciele przygotowali je społecznie, ale teraz nie ma pieniędzy na ich wydrukowanie.

Tadeusz Golenia
tłumacz języka migowego

Robi się podjazdy dla wózków inwalidzkich, wprowadza oznaczenia dźwiękowe dla osób niewidomych. Tylko ludzie głusi nie mogą liczyć na zrozumienie społeczeństwa słyszących, bo nigdzie nie ma znaków oznaczających, że mogą oni liczyć na pomoc tłumacza.

Prof. Witold Szyfter
otolaryngolog z Kliniki Otolaryngologii

Już w 6. miesiącu życia płodowego dziecko reaguje na dźwięki. Słuch jest niezbędny do rozwoju intelektualnego i emocjonalnego człowieka. Zgłosiliśmy potrzebę badań screaningowych na oddziałach noworodkowych, mamy sprzęt i jesteśmy gotowi to robić. Kasa chorych odmówiła ich finansowania.

Autor artykułu: Danuta PAWLICKA

Czy Calisia przerwie złą passę?

Friday, November 24th, 2000

Tylko występujące w serii B siatkarki Sparty Clematis zagrają w ten weekend we własnej sali. Pozostałe drużyny z Wielkopolski o punkty walczyć będą na wyjazdach.

W serii A siatkarki osiągną jutro półmetek rundy zasadniczej.

Decydować będzie blok

Początek sezonu był wręcz wymarzony dla siatkarek z Kalisza. Podopieczne Czesława Tobolskiego wygrywały mecz za meczem i przez moment przewodziły nawet w ligowej tabeli. Niestety, to już historia, bo cztery ostatnie spotkania kaliszanki przegrały. Trudno mi powiedzieć czy zespół przechodzi kryzys. Na pewno mamy problemy z kontuzjami – mówi drugi trener Calisii, Marian Durlej.
W sobotę kaliszanki będą miały okazję, aby przełamać złą passę. To nie one są jednak faworytkami meczu w Gdańsku. Gedania ma mocny skład. Najmocniejszą stroną tego zespołu jest gra w ataku. Trzeba więc będzie ,,założyć dobry blok”. Naszą szansę upatrujemy w tym, że rywalki grają bardzo nierówno. Potrafią zagrać znakomicie, ale też bardzo słabo – dodaje szkoleniowiec. Niestety, w jutrzejszym spotkaniu kaliszanki wystąpią osłabionie. Z powodu kontuzji nie zagra Katarzyna Sielicka. Nie w pełni sił są także Edyta Kucharska i Agnieszka Kisielewicz.
W poprzedniej kolejce Calisia we własnej sali uległa Gwardii Wrocław. Teraz zespół ze stolicy Dolnego Śląska podejmować będzie Naftę Gaz Piła. Mistrzynie kraju coraz lepiej spisują się w rozgrywkach i ich ewentualna byłaby sporą niespodzianką.

Ważne mecze Sparty Clematis i Dantera

W serii B serią czterech zwycięstw z rzędu mogą się pochwalić siatkarki Sparty Clematis. Jutro na drodze zespołu ze Złotowa stanie SMS Sosnowiec. Ekipa Szkoły Mistrzostwa Sportowego to wymagający rywal, ale we własnej sali spartanki mają spore szanse na piąte zwycięstwo. Początek w sobotę, o godz. 17.00.
Bardzo trudny, wyjazdowy mecz czeka także siatkarki Dantera AZS AWF. Zawisza Sulechów, z którą się zmierzymy gra coraz lepiej i wydaje się, że kryzys formy ma już za sobą – mówi trener poznanianek, Henryk Skrobański. Obie drużyny znają się jak ,,łyse konie”. O wygranej może więc zadecydować dyspozycja w danym dniu. Uważam, że przy dobrej zagrywce i przyjęciu stać nas na zdobycie kompletu punktów. Martwi mnie jedynie choroba Anny Dybizbańskiej, która dobrze prezentowała się w ostatnich meczach.

Autor artykułu: TOM

Jak długo jeszcze będą rosnąć czynsze?

Wednesday, November 22nd, 2000

Do władz miasta wpłynął protest mieszkańców bloku na os. ks. Jerzego Popiełuszki. Uważają oni, że uchwalone przez Radę Miasta stawki czynszów zwiększą biedę. Przemysław Smulski z Zarządu Miasta odpowiada, że dotychczasowe stawki były niższe od kosztów eksploatacyjnych. A czynsze będą rosły niezależnie od postawy samorządu.

Wielu lokatorów domu przy ul. Mokrej 22a mieszka tu od czasu zbudowania budynku, czyli 38 lat. Przez ten czas klatkę schodową pomalowano zaledwie dwa razy, osmołowano dach, wykonano kilka podstawowych napraw, m. in. drzwi wejściowych.

Niedługo minie gwarancja

- Kiedy się wprowadzaliśmy domowi dawano pięćdziesięcioletnią gwarancję — mówi Henryk Zmyślny. — Nic tu się nie wali, nie mamy zdewastowanych klatek schodowych, bo tu mieszkają porządni ludzie. Ale przydałaby się np. wymiana pionów instalacji gazowej, kanalizacyjnej, wodnej. Mamy płacić za metr kwadratowy 4,71 zł, a tu chcą nam zakładać pomierniki ciepła, za które mamy zapłacić z własnej kieszeni.
- Sprzeciwiamy się tak wysokim stawkom. Jeśli mamy płacić więcej, to co dostaniemy w zamian? — pyta Dorota Zmyślna. — Za podwyżkami nie idzie podniesienie standardu mieszkania.

Cała emerytura

- Wymieniono kilka okien. Na jedno czekałam trzy lata — mówi Grażyna Przybylska, opiekująca się mieszkającą w bloku chorą matką. — A trzeba by było wymienić także posadzki.
Maria i Zenon Szczepańscy za mieszkanie ponad 37-metrowe płacą 280 zł czynszu.
- Na opłaty idzie cała emerytura żony — twierdzi Z. Szczepański. Pokazuje wykruszającą się w kilku miejscach podłogę. — Owszem, wymieniono nam okna.

Protest

Czytamy w nim m.in.: ,,Nie jest żadnym argumentem (upracie powtarzanym przez radnych) permanentny brak pieniędzy na remonty zasobów komunalnych. Przy takim traktowaniu sprawy argument ten nie zniknie przez najblizsze 50 lat. (…) Nie jest również argumentem istnienie dodatków mieszkaniowych dla osób, które nie są w stanie opłacać czynszów. (…) Pieniądze z podatków i czynszów wpływają do kasy miejskiej, aby wypłynąć w postaci dodatków mieszkaniowych. Kwadratura koła! — a ludzi nie płacących czynszu z przyczyn ekonomicznych wciąż przybywa i przy takiej polityce władz miejskich przybywać będzie.’’

Odpowiedź

- Miasto nie będzie źródłem mieszkań dla wszystkich. Chcemy pomagać, ale tylko tym najsłabszym. Zachęcamy więc lokatorów mieszkań komunalnych do ich wykupu — proponujemy duże bonifikaty, nawet do 90 proc. wartości. Rodzinom niezamożnym proponujemy dodatki mieszkaniowe, na które w przyszłym roku przeznaczymy dodatkowo 4 mln złotych — mówi Przemysław Smulski, członek Zarządu Miasta.

Przemysław Smulski
członek Zarządu Miasta

Rozumiem, że mieszkanie jest ważnym elementem życia rodzinnego, ale trzeba zrozumieć, że jest to towar rynkowy. Zdajemy sobie sprawę z tego, że społeczeństwo ubożeje. W tym roku z dodatków mieszkaniowych skorzystało 9 tys. rodzin. Szacujemy, że w przyszłym może być ich nawet 15 tys.

Polityka mieszkaniowa miasta opierać ma się m.in. na wsparciu budownictwa społecznego (tzw. TBS) – finansowo (w przyszłym roku ok. 10 mln zł) i poprzez aporty gruntowe, zminimalizowaniu liczby lokali komunalnych (zachęta do wykupu poprzez stosowanie bonifikat), pomoc najuboższym (poprzez dodatki mieszkaniowe, wspieranie organizacji pomagających bezdomnym).

Autor artykułu: BEM

,,Zamach’’ na przedszkole

Wednesday, November 22nd, 2000

Do bulwersującego zdarzenia doszło wczoraj rano na poznańskich Jeżycach. Policja została bowiem powiadomiona, że przy wejściu do przedszkola ktoś umieścił bombę.

- Przyszedłem rano do pracy i zobaczyłem, jak przy furtce wisi siatka-reklamówka z jakimś pakunkiem w środku – opowiada Ireneusz Spiżewski, ogrodnik przedszkola przy ul. Długosza. – Była ona mocno przywiązana do furtki. Początkowo chciałem ją odwiązać, ale później się zreflektowałem – życie ma się tylko jedno…
Policjanci, którzy przybyli na miejsce, stwierdzili, że faktycznie w paczce może być niebezpieczny ładunek. Natychmiast ewakuowano dzieci i personel przedszkola, zamknięto odcinek małej uliczki, po czym policjanci – antyterroryści odwiązali paczkę i odholowali ją do piaskownicy w ogródku.
- Odpaliliśmy armatkę i unieszkodliwiliśmy ,,niespodziankę’’ – mówi Waldemar Kmiecik, zastępca komendanta KP Jeżyce. – Na szczęście nie było tam żadnego niebezpiecznego ładunku, żadnych gwoździ, czy metalu, tylko papiery, jakaś książka.
Akcja trwała dwie i pół godziny.

Autor artykułu: GOK

Kończy się budowa pasażu hadlowego

Wednesday, November 22nd, 2000

Na początku lipca, niedaleko Hipomarketu, rozpoczęła się budowa drugiego pasażu handlowego, w którym znajdować się będą 23 pawilony, przeznaczone m.in. na owocowo-warzywne sklepy. Obecnie prace budowlane dobiegają końca.

- Chcielibyśmy oddać pasaż do użytku handlowców przed świętami Bożego Narodzenia. Wykonawca zadeklarował się, że jeśli wszystko będzie przebiegać bez problemów, prace zakończą się około 20 grudnia – powiedział Roman Strażyński, kierownik osiedla.

Zlikwidowali ryneczek

Trzy lata temu, na miejscu spalonego Megasamu powstał Hipomarket. Niedaleko nowego sklepu kilkanaście miesięcy później stanął pasaż handlowy, do którego przeniosła się część właścicieli straganów (handlujących głównie odzieżą, obuwiem i artykułami chemicznymi) z rynku mieszczącego się niegdyś przy Megasamie.

Warzywa z parkingu

Pozostała część właścicieli straganów – głównie warzywniczych – przeniosła się na pobliski parking, na którym handluje do dziś. Prace nad budową nowego pasażu rozpoczęły się w lipcu. W „warzywniaku“ będą sklepy z warzywami, owocami i kwiatami. Dzięki tej inwestycji, handlujący na straganach ustawionych na parkingu będą mogli pracować w lepszych warunkach.

Roman Strażyński
kierownik osiedla Kosmonautów

Konsekwentnie inwestujemy w sieć handlową na naszym osiedlu. Inwestycja w nowy obiekt handlowy szybko się zwróci i dzięki temu będziemy mogli wykonywać kolejne inwestycje.

Pasaż w liczbach

23 boksy, w tym:
– 16 warzywniaków
– 3 kwiaciarnie
– 4 z różnym asortymentem (m.in. optyk, upominki)
– w każdym z nich: klimatyzacja, prąd, woda, sanitariaty, drzwi roletowe
koszt budowy: 1 mln 700 tys. złotych
525 mkw. zabudowy

Autor artykułu: Katarzyna SKLEPIK

Rondo Rataje zmieni wygląd

Monday, November 20th, 2000

Już przyszłym roku przy Rondzie Rataje obok dworca autobusowego powstanie szkielet nowoczesnego biurowca. Będzie to jeden z najnowocześniejszych obiektów w naszym kraju.

Inwestorem przedsięwzięcia jest firma Polskie Media – Amercom SA, a projekt obiektu przygotowany został przez Pracownię Architektoniczną Ewy i Stanisława Sipińskich sp. z o.o.

W dół i w górę

Budynek zbudowany na działce miedzy ul Aucznicza, Na Miasteczku i Weteranów ma mieć 11 kondygnacji. Z tego osiem będzie znajdowało się nad, a trzy pod ziemią. Te pierwsze przeznaczone zostaną na biura oraz działalność usługową. Na dole oprócz pawilonów handlowych ma znajdować się parking podziemny na około 240 miejsc.

Ruchome chodniki

Biurowiec ma zostać zaopatrzony w pełną klimatyzację. Jedną z ciekawostek jest to, że oprócz ruchomych schodów – zamontowane mają być także ruchome chodniki. Dla niepełnosprawnych przewiduje się wybudowanie specjalnych podjazdów, wind, miejsc parkingowych i sanitariatów. Obiekt wraz z okolicznymi akademikami Politechniki Poznańskiej, Akademii Wychowania Fizycznego i Dworca Rataje ma tworzyć spójną kompozycję przestrzenną.

Autor artykułu: MI

Zablokowana obwodnica

Monday, November 20th, 2000

Przez całą sobotę ekipa Zarządu Dróg Miejskich, współpracująca z kolejarzami, naprawiała zdewastowany przejazd kolejowy na ul. Bałtyckiej, przy skrzyżowaniu z ul. Gdyńską.

Wymagało to wyłączenia dwóch skrajnych pasów ruchu. Przepustowość trasy krajowej nr 2 zmniejszyła się o połowę. Wbrew pesymistycznym przepowiedniom – paraliż miasta nie nastąpił. Ostrzeżeni poznańscy kierowcy omijali to miejsce. Przejazd tranzytem przez miasto trwał jednak zdecydowanie dłużej niż zwykle. Za tydzień nastąpi remont pozostałych dwóch pasów ruchu na przejeździe.

Autor artykułu: JOD

Kamienicy przy ul. Wielkiej jednak grozi zawalenie?

Monday, November 20th, 2000

W sobotę wieczorem, po raz drugi w ciągu ostatnich dwóch tygodni, sześć rodzin z kamienicy przy ul. Wielkiej 13 w Poznaniu zostało ewakuowanych ze swoich mieszkań. W lokalu na parterze zarwała się bowiem podłoga. Na szczęście młodemu mężczyźnie, pod którym załamały się deski i piwniczny strop, nic się nie stało.

Pierwszy raz ewakuację zarządzono 7 listopada. Wówczas w budynku zaczął w niektórych mieszkaniach odpadać tynk. Jednak na drugi dzień eksperci z Politechniki Poznańskiej orzekli, iż konstrukcja kamienicy nie została naruszona i mieszkańcy mogą wrócić do swoich mieszkań

Dziura w podłodze

W sobotę podłoga zarwała się w szczytowym pokoju bezpośrednio sąsiadującym z placem budowy. Obok oficyny, przy ul. Wielkiej, firma Ataner wznosi duży obiekt biurowo-usługowy z podziemnymi garażami. Dlatego tuż za murami kamienicy znajduje się głęboki na kilkanaście metrów wykop, w którym pracuje ciężki sprzęt. Przed rozpoczęciem budowy Ataner zabezpieczył kamienicę specjalnymi stalowymi klamrami (obejmami).
- Zdejmowałem firanki. Kiedy zeskoczyłem z parapetu poczułem, że zamiast wylądować na twardej podłodze, cały się zapadam – wspomina Robert Makuch, mieszkaniec kamienicy.
Gdyby nie wykładzina, która przykrywała podłogę, mężczyzna wpadłby wprost do piwnicy.
Stan stropów w piwnicy również budzi wiele zastrzeżeń (dla laika – specjaliści orzekli przecież, iż wszystko jest w porządku). Między ścianą nośną a stropem widać szpary, w które z powodzeniem można włożyć dłoń. Także z piwnicznego łukowego sklepienia w wielu miejscach wypadły cegły.
- Jak mamy się czuć bezpiecznie w takiej sytuacji – żalili się zgromadzeni na podwórku mieszkańcy. – Żyjemy w ciągłym strachu. To koszmar.

Wzywali bez skutku

Strażacy, którzy przybyli na miejsce zdarzenia, wzywali pracowników inspektoratu budowlanego.
- Nie jesteśmy w stanie określić, czy w budynku mogą nadal przebywać ludzie – wyjaśniał Leszek Węckowki, rzecznik prasowy komendy wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Poznaniu.
Jednak inspektorzy nie przyjechali. Przez cały czas trwały telefoniczne konsultacje między Adamem Winogradzkim, wiceprezesem MPGM oraz Przemysławem Smulskim, członkiem zarządu miasta. Początkowo do ewakuacji miała przygotować się tylko rodzina ze zniszczonego mieszkania. Jednak ostatecznie do hotelu trafili wszyscy mieszkańcy oficyny. Podobnie jak za pierwszym razem zawiózł ich tam podstawiony autobus.

Decyzja o ewakuacji

- Musieliśmy podjąć taką decyzję, ponieważ na miejscu nie pojawili się pracownicy nadzoru budowlanego, którzy mogliby określić, czy budynkowi nie grozi zawalenie – wyjaśnił P. Smulski.
Jak wynika ze słów P. Smulskiego, kontaktował się on z Katarzyną Nawrocką powiatowym inspektorem budowlanym (była jednak daleko poza Poznaniem). Inspektorzy utrzymywali również, iż budynek jest cały czas monitorowany i nic mu nie grozi, dlatego nie przybyli na miejsce zdarzenia. Uczynią to w poniedziałek.
- Ta sprawa wymaga ostatecznych rozwiązań i będą zabiegał o to, by w najbliższych dniach takie decyzje zapadły – zakończył P. Smulski.
Po ewakuacji budynku pilnowali policjanci oraz pracownicy agencji ochroniarskiej

Sprawa w prokuraturze

Mieszkańcy kamienicy już po pierwszej ewakuacji złożyli sprawę w prokuraturze. Domagają się, by prokurator sprawdził, czy decyzja ekspertów mówiąca o tym, iż konstrukcji budynku nic nie grozi, jest zgodna ze stanem faktycznym.

Przemysław Smulski
członek zarządu Poznania

Najważniejszą sprawą jest dla mnie teraz uzyskanie ekspertyzy technicznej budynku. W tym tygodniu musimy zdecydować również, czy budynek nadaje się do remontu. Myślę, że w kosztach będzie partycypował także Ataner, ponieważ nie można zaprzeczyć, iż seria ostatnich wypadków nierozerwalnie związana jest z prowadzoną przez nich budową. Jeśli remont będzie niemożliwy, należy rozważyć możliwość znalezienia lokali zastępczych.

Autor artykułu: Bogdan LEWICKI

Od integracji w szkole nie ma odwrotu

Saturday, November 18th, 2000

Parę lat temu informacji o klasach integracyjnych w naszym województwie trzeba było szukać, dwa lata temu informator o nich liczył stroniczkę, obecnie jest to już gruby zeszycik, a klas jest 120.

To obrazuje postępy integracji czyli idei kształcenia w jednej szkole dzieci sprawnych i niepełnosprawnych, o której mówiono na wojewódzkich warsztatach ,,Szkoła dla wszystkich’’, które niedawno zakończyły się w Poznaniu. Idea integracji narodziła się w latach 60.

Nauka w domu

Chociaż szkoły specjalne na Zachodzie były świetnie zaopatrzone, pedagodzy podkreślali, że przy takim nauczaniu dziecko niepełnosprawne pozostaje naznaczone, ma trudności w kontaktach z innymi, rozwija się gorzej.
Ministerstwo Edukacji Narodowej w ramach reformy oświaty chce zmian także w szkolnictwie specjalnym. Dziś w Polsce nauka takich dzieci nie jest powszechna choćby dlatego, że w naszych szkołach szerzy się nauczanie indywidualne. W Wielkopolsce 1,5 tys. uczniów korzysta z takiego nauczania, siedząc w domu i nie stykając się z rówieśnikami. Niepełnosprawnych szybko wyłącza się z toku nauki – dobrnięcie do ostatniej klasy podstawówki uważa się za sukces takiego ucznia.

Od niemowlęcia

Potrzeby dziecka niepełnosprawnego diagnozuje się za późno, dopiero gdy wkracza ono do szkoły. – W niemieckim centrum widziałam terapię grupową… dla niemowląt – mówiła Małgorzata Dońska-Olszko – półroczne dzieci już pełzały w specjalnie urządzonej sali, a specjaliści pomagali zrozumieć rodzicom, jak pomagać dziecku w rozwoju.
U nas raz wydana diagnoza obowiązuje właściwie przez całe dzieciństwo i praktycznie nie zdarzają się wypadki przechodzenia ze szkoły specjalnej do masowej. Potrzebni są nauczyciele bardziej wszechstronni, umiejący pracować z różnymi dziećmi w integracyjnej klasie. Tak, by integracja nie oznaczała dwóch osobnych klas w jednej.

A jaki zawód?

Brakuje u nas koncepcji przygotowania zawodowego – do dziś niepełnosprawnych uczy się zawodów przestarzałych, praktycznie nie istniejących. Co za tym idzie, wciąż za mało jest ,,oprzyrządowania’’ dla uczniów niepełnosprawnych. W Szwecji istnieje Datataek, Centrum Gier Komputerowych dla Niepełnosprawnych. Po ośmiu latach istnienia Centrum właściwie każdy program komputerowy i sprzęt ma w Szwecji wersję dostosowaną do różnych rodzajów niepełnej sprawności użytkownika.
Od integracji w szkołach nie ma odwrotu. Trzeba, by oznaczało to współdziałanie a nie tylko współprzebywanie dzieci.

Prof. Irena Obuchowska
psycholog UAM

Moim marzeniem jest, aby wszystkie przedszkola w Polsce były integracyjne. W tym wieku dziecko podchodzi do wszelkiej odmienności bardzo naturalnie. Im później, tym integracja jest trudniejsza. Badania wykazały przy tym, że nie tylko przyspiesza ona i pogłębia rozwój emocjonalny i społeczny dzieci zdrowych, ale także pobudza je intelektualnie.

Małgorzata Dońska-Olszko
współtwórca ministerialnego programu integracji

Klasy integracyjne nie oznaczają końca szkół specjalnych, bo niektóre dzieci mogą tylko tam się uczyć. Potrzebna jest też wiedza specjalistyczna, którą te szkoły powinny służyć także klasom integracyjnym. W Wielkiej Brytanii są na przykład centra AAC specjalizujące się w pomocy przy trudnościach w komunikowaniu się.

Autor artykułu: Maria NOWAK

Sąd przekaże sprawę prokuraturze

Saturday, November 18th, 2000

20 kwietnia br. Sąd Rejonowy w Poznaniu uniewinnił dwóch młodych ludzi, którzy zdaniem UOP i prokuratora ujawnili w Internecie tajemnicę państwową. Wczoraj sąd drugiej instancji, do którego odwołał się oskarżyciel, uchylił korzystny dla chłopców wyrok.

W maju 1999 r. poznańska delegatura UOP złożyła doniesienie o ujawnieniu tajemnicy państwowej na stronach www. Owąż tajemnicą były (skądinąd, doskonale znane w kręgach osób interesujących się krótkofalarstwem) częstotliwości, na których pracuje policja i UOP.
Jeden z oskarżonych młodych ludzi dane podał, drugi – skopiował.
– Tę stronę trudno było znależć, nie było możliwości posłużyć się wyszukiwarką – tłumaczył po pierwszym procesie Artur S. Ale można było zarekwirować oskarżonym sprzęt i postawić zarzuty z art. 265 par. 1. Sąd Rejonowy jednak uniewinnił Dominika G. i Artura S.
Prokurator zaskarżył ten wyrok – wczoraj jego apelację rozpatrzył Sąd Okręgowy.
Uchylił wyrok Sądu Rejonowego i postanowił przekazać sprawę prokuraturze – do uzupełnienia. Zdaniem Sądu, istotą orzeczenia jest ustalenie granicy pomiędzy wolnością zdobywania informacji a bezpieczeństwem służb państwa. Prokurator nie zbadał jednak wszystkich aspektów sprawy – nie odniósł się do ustawy o ochronie informacji niejawnej. Nie sprawdził też, czy podsłuch jest łatwy i czy w związku z tym łączność radiowa jest bezpiecznym sposobem przekazywania tajemnic.
Sąd wytknął prokuraturze istotne braki postępowania i polecił je naprawić.

Autor artykułu: BAS