Henryk Mikołajek uważa, że dentyści celowo przedłużają zamknięcie swojego gabinetu w jego Przychodni. Sławomir i Katarzyna Przybylscy z kolei tłumaczą to nieudogodnienie dla pacjentów przeciągającą się w czasie naprawą sprzętu
Od początku stycznia br. w czempińskim ośrodku zdrowia działa nowa spółka – Przychodnia Lekarza Rodzinnego „Vita”, w miejscu „Korvity”. Wśród pracujących tam specjalistów są także stomatolodzy. Kilka tygodni temu na drzwiach ich gabinetu zawisła kartka z informacją, że „z powodu awarii sprzętu gabinet stomatologiczny nieczynny do odwołania”.
Przyjęcia natomiast tymczasowo odbywają się wyłącznie w ośrodku zdrowia w Głuchowie na ul. Kościańskiej.
Gdzie są dentyści?
Henryk Mikołajek, kierownik Przychodni „Vita” narzeka na zaistniałą sytuację. Twierdzi, że od nowego roku pojawili się zaledwie kilka razy. – Pretensje do nas mają pacjenci – uważa. – Ludzie są zapisani z 3-miesięcznym wyprzedzeniem.
Żal mi przede wszystkim dzieci, które przychodzą tu z bólem zęba i płaczem. Nie są to nasi pracownicy. Dzierżawią gabinet od Urzędu Gminy, ale ludzie tego nie rozumieją. Kasa Chorych może zerwać z nimi umowę. Wysuwa też przypuszczenie, że stomatolodzy otworzyli swój prywatny gabinet na ul. Kuczmerowicza w Czempiniu. Twierdzi, że ich sprzęt już od dłuższego czasu jest sprawny, tylko pracować.
Henryk Mikołajek uważa też, że ma związane ręce. – Mógłbym przecież na to miejsce znaleźć kogoś innego – stwierdza. Odsyła mnie do burmistrza. Kazimierz Dembny twierdzi, że nie zdążył jeszcze podpisać umowy na dzierżawę gabinetu. Budynek Przychodni należy bowiem do gminy. – Przyznaję, że dotarło do nas trochę skarg na ten temat – mówi. Nie potrafi jednak powiedzieć dokładnie, kiedy sprawa zostanie załatwiona. – Kiedy będziemy już „po” poinformujemy panią – słyszę „na pocieszenie”.
Działaliśmy zgodnie z harmonogramem
Katarzyna i Sławomir Przybylscy w czempińskim ośrodku dzierżawią gabinet od lata ubiegłego roku. Ona jest lekarzem stomatologiem, on specjalistą chirurgii stomatologicznej. – Działaliśmy w zasadzie cały czas zgodnie z harmonogramem aż do 18 stycznia br. Później wyjechaliśmy na dwutygodniowy urlop – mówią. – Kiedy wróciliśmy na początku lutego do pracy okazało się, że zepsuty jest unit. Musieliśmy oddać go do naprawy. To był już zresztą stary sprzęt.
Katarzyna Przybylska twierdzi, że w tej sytuacji obdzwoniła większość zapisanych wcześniej pacjentów uprzedzając, że dalsze leczenie będzie miało miejsce w drugim gabinecie – w Głuchowie. – Mąż natomiast nadal przyjmował wszystkich bólowych pacjentów, którzy byli kierowani z Czempinia tutaj – dodaje. Starali się jak tylko można, aby poinformować pacjentów o zaistniałej sytuacji.
- Wywiesiliśmy kartki. Panie pielęgniarki z Przychodni również informowały pacjentów, gdzie przyjmujemy – tłumaczą. – Ci, którzy w nagłych przypadkach nie mogli dotrzeć do nas do Głuchowa, wówczas mogli skorzystać z usług dwóch innych stomatologów, którzy przyjmują w Czempiniu. Oboje prostują również, że nie otworzyli żadnego prywatnego gabinetu na ul. Kuczmerowicza w Czempiniu. – Mamy tam swój lokal, ale poza gołymi ścianami nie ma nic – twierdzą.
Na koniec zapowiadają: Nie zamierzamy zrezygnować z Czempinia. Nawet jeśli przyjmują tutaj więcej pacjentów z okolicznych wiosek (np. Jasień, Borowo) niż rdzennych czempiniaków.
Autor artykułu: Katarzyna Madajka