Archive for April, 2001

Strzelanie w Gołańczy

Friday, April 27th, 2001

29 kwietnia na strzelnicy Bractwa Kurkowego w Gołańczy odbędzie się uroczyste strzelanie z okazji Święta 3 Maja.

Turniej poprzedzony zostanie uroczystą mszą świętą w intencji braci kurkowych i ich rodzin, która odprawiona zostanie o godz. 7.30. O godz. 9.30 rozpocznie się strzelanie do tarczy królewskiej, ufundowanej przez Józefa Nowaczewskiego, ubiegłorocznego króla trzeciomajowego.

Natomiast na godz. 12.00 zaplanowane zostało strzelanie z okazji drugiej rocznicy reaktywowania bractwa w Gołańczy. Zawodnicy strzelać będą z następujących tarcz: brackiej, rocznicowej, Pałuckiego Banku Spółdzielczego w Wągrowcu, pań i młodzieży, a także charytatywnej – wykonanej przez wychowanków Środowiskowego Domu Samopomocy w Gołańczy.

Autor artykułu: WAK

Obrzucili pociąg kamieniami

Friday, April 27th, 2001

Funkcjonariusze KPP w Jarocinie ustalili sprawców obrzucenia kamieniami pociągu wiozącego kibiców ŁKS-u. Wszyscy są mieszkańcami miasta. Grozi im kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.

Zdarzenia miały miejsce w nocy z niedzieli na poniedziałek, 23 kwietnia. Kibice łódzkiego klubu wracali pociągiem relacji Poznań – Przemyśl ze spotkania ligowego z poznańskim Lechem. 250-osobową grupę kibiców konwojowała łódzka policja.

Z ustaleń jarocińskich funkcjonariuszy wynika, że około 22 na miejscowym dworcu pojawili się kibice Lecha Poznań. Ci jednak rozeszli się w pokojowej atmosferze.
Ustalono, że sprawcami byli mieszkańcy Jarocina: 21-letni Marcin M., 17-letni Tadeusz M., 16-letni Tomasz B., 15-letni Rafał M. i jego rówieśnik Adam B. Wszyscy przyznali się do winy. Nie potrafią jednak wytłumaczyć swojego postępowania.

W wyniku ich ataku obrażeń ciała doznało 2 policjantów. Jeden z nich trafił do kaliskiego szpitala. Wobec sprawców nie zastosowano żadnych środków zapobiegawczych. Kuriozalnie większość z nich mieszka w pobliżu jarocińskiej komendy. Za swój wyczyn odpowiedzą wkrótce przed sądem.

Autor artykułu: MAW

37-letni mieszkaniec Śniat oblał się benzyną i podpalił

Thursday, April 26th, 2001

Wczoraj tuż po godz. 8 zespół karetki pogotowia ratunkowego z Grodziska Wlkp. otrzymał zgłoszenie o 37-letnim mieszkańcu Śniat (gm. Wielichowo), który dokonał samopodpalenia.

Karetka dotarła na miejsce po około 15 min. Okazało się, że poszkodowany, to mieszkaniec wsi, rolnik, ojciec trójki dzieci. – Według relacji świadków, mężczyzna pod nieobecność swojej żony, wyszedł na podwórko własnej posesji, oblał się benzyną i podpalił. Następnie zaczął uciekać w pole. Tam dogonili go sąsiedzi i ugasili.

Niestety, poparzeniu uległo 100 procent powierzchni ciała. Jego stan jest bardzo ciężki. Mężczyzna cierpiał na zaburzenia psychiczne, leczył się, brał leki przeciwdepresyjne. Podczas transportu wspominał o bliżej niesprecyzowanych kłopotach rodzinnych – informuje Zdzisław Kaczmarek, który pełnił dyżur lekarski w pogotowiu.
Pacjent do czasu przewiezienia go na oddział chirurgiczny szpitala powiatowego był przytomny. Lekarze ze względu na jego stan i rozległość oparzeń podjęli decyzję o konieczności jak najszybszego przetransportowania poszkodowanego do specjalistycznej kliniki. Po niezbędnych uzgodnieniach pomiędzy szpitalami i służbami transportowymi o godz. 13.15 na płycie treningowej stadionu Groclin Dyskobolii wylądował śmigłowiec sanitarny, który zabrał ciężko poparzonego pacjenta. O godz. 13.45 helikopter wystartował w kierunku lotniska na Ławicy. Tam miał już czekać gotowy do startu samolot sanitarny. Poparzony mężczyzna po około godzinie lotu powinien trafić do specjalistycznego szpitala w Siemianowicach.

Autor artykułu: K. FIGASZEWSKI

Internet przez satelitę

Thursday, April 26th, 2001

Środa była w Poznaniu drugim dniem Międzynarodowych Targów Telekomunikacji, Technologii Informatycznych i Elektroniki Infotel.

Firma UPC Polska poinformowała o wprowadzeniu wczoraj do Poznania usługi ,,chello satelitarne’’ – czyli szybkiego satelitarnego dostępu do Internetu poprzez satelitarną telewizję cyfrową Wizja TV. Poznań jest czwartym miastem, w którym UPC udostępnił ,,chello satelitarne’’.

Usługa szybkiego satelitarnego dostępu do Internetu za pośrednictwem Wizji TV polega na zapewnieniu szybkiego dostępu do sieci drogą satelitarną. Zapytanie o informację odbywa się poprzez tradycyjne połączenie telefoniczne, natomiast odpowiedź dociera do użytkownika poprzez szybkie łącza satelitarne.

Wykorzystanie technologii satelitarnej gwarantuje dużą szybkość uzyskiwania odpowiedzi z zasobów Internetu, czyli ściągania danych znacznie większą od standardu ISDN. Usługa daje również możliwość korzystania bez dodatkowych opłat z portalu ,,chello’’ z polską zawartością, przygotowanego z myślą o polskich abonentach., a także z poczty elektronicznej, konta emailowego i zamieszczania własnych stron www.. Miesięczny abonament za korzystanie z „chello satelitarnego’’ wynosi 120 złotych.

Autor artykułu: MAZ

KSZO Ostrowiec – Lech Poznań 4:2 (2:2)

Thursday, April 26th, 2001

Dwie minuty zabrakły piłkarzom Lecha do wywalczenia upragnionego remisu w spotkaniu z liderem II ligi KSZO Ostrowiec. Już drugi raz, po objęciu stanowiska szkoleniowca Kolejorza, Bogusław Baniak został usunięty przez sędziego na trybuny.

Początek wczorajszego meczu był wyrównany. Żadna z drużyn nie stworzyła sobie dogodnej okazji do zdobycia gola. Optyczną przewagę osiągnęli jednak poznaniacy. W 14 minucie, w polu karnym gości bramkarz Norbert Tyrajski sfaulował Przemysława Cichonia i sędzia wskazał na punkt oddalony o 11 metrów od bramki Lecha. Pewnym egzekutorem okazał się Lasocki. Goście odpowiedzieli błyskawicznie. Po dośrodkowaniu piłki w pole karne gospodarzy najlepiej w dużym zamieszaniu podbramkowym odnalazł się Marcin Drajer, który skierował z bliska piłkę do siatki.

Chwilę później pada kolejny gol dla ekipy Kolejorza. Rajd lewą stroną boiska Piotra Tyszkiewicza kończy się powodzeniem. Po minięciu obrońców KSZO zawodnik Lecha oddał strzał z około 15 metrów i zaskoczył bramkarza gości. W 21 min był już remis. W zamieszaniu podbramkowym na listę strzelców wpisał się Przemysław Cichoń.

W II połowie przewagę osiągnęli piłkarze z Ostrowca Świętokrzyskiego. Gra toczyła się prawie cały czas na połowie Lecha Poznań. Potem mecz się wyrównał. Na 2 minuty przed końcowym gwizdkiem arbitra Wojciech Małocha zgrał piłkę głową do Żelazowskiego, a ten prawą nogą uderzając piłkę nie dał szans bramkarzowi gości. Po indywidualnej akcji i ograniu bramkarza kolejnego gola dla KSZO zdobył Wojciech Małocha.

- Była ogromna szansa na remis. Na pięć minut przed końcem mogliśmy zdobyć zwycięskiego gola. To co robili sędziowie uważam za skandal – skomentował mecz prezes Lecha Radosław Majchrzak.

Bogusław Baniak
trener Lecha Poznań

Mój zespół rozegrał dobry mecz. Mam pretensje do sędziego głównego i technicznego. W I połowie Lech był zespołem zdecydowanie lepszym, a na grę w drugich 45 minutach miało wpływ zajście na ławce trenerskiej, kiedy musiałem zostawić drużynę i zasiąść na trybunach. Zrobię wszystko, aby Lech utrzymał się w II lidze.

Autor artykułu: ŁOS

Przyjedzie prezydentowa

Thursday, April 26th, 2001

Organizatorzy obchodów setnej rocznicy strajku Dzieci Wrzesińskich poinformowali we wtorek, że na uroczystości z tej okazji nie przyjedzie prymas Polski, ks. kard. Józef Glemp.

Taką informację podała na konferencji prasowej burmistrz Wrześni, Maria Taciak. Prymas w oficjalnym piśmie powiadomił, że nie może przybyć na uroczystości z powodu braku czasu. Na osłodę organizatorom pozostaje przyjazd do Wrześni prezydentowej Jolanty Kwaśniewskiej.

Eugeniusz Paterka przewodniczący Komitetu Obchodów poinformował o zbliżających się imprezach, które uświetnią rocznicę. W programie przewidziano m.in. sesję popularnonaukową na temat strajku, występy zespołów artystycznych, wystawy fotograficzne, sztukę w wykonaniu uczniów Zespołu Szkół Zawodowych nr 1 z Wrześni. Większość imprez będzie się odbywała w maju. Jednak już dzisiaj, o godz 17 w sali Wrzesińskiej Spółdzielni Mie- szkaniowej przy ul. Kilińskiego odbędzie się spotkanie patriotyczne zorganizowane przez Towarzystwo im. Marii Konopnickiej.

Autor artykułu: Filip Biernat

Środa w domu Wielkiego Brata (Dzień 52)

Wednesday, April 25th, 2001


POPRZEDNIE DNI

Czwartek 12 kwietnia

Piątek 13 kwietnia

Sobota 14 kwietnia

Niedziela 15 kwietnia

Poniedziałek 16 kwietnia

Wtorek 17 kwietnia

Środa 18 kwietnia

Czwartek 19 kwietnia

Piątek 20 kwietnia

Sobota 21 kwietnia

Niedziela 22 kwietnia

Poniedziałek 23 kwietnia

Piotrek reporterem

Wtorek 24 kwietnia


Środa po godz. 10.00

Grzegorz stoi przy umywalce w łazience. Karolina wchodzi pod prysznic. Alicja chce rozpocząć poranną toaletę, więc proponuje Grzegorzowi: ”Grzegorz , idź się z nią kąpać pod prysznic” Ale Grzegorz woli się ubrać. Karolina kapie się więc z Patrycją.

Wojtek zagląda do kurnika. Pędzą za nim wszystkie kury. Gosia i Mnauela twierdzą, że kury po prostu zakochały się w Wojtku. ”Co one zrobią jak już przestaniesz być szefem kurnika?”
Wojtek zapewnia, ľe będzie je odwiedzać. Planuje wprowadzić zmiany w kurniku. Chce
poprawić ogrodzenie.

Manuela wspomina wczorajsze zadanie Janusza. Mówi, że to było niezwykłe, kiedy Piotr i
Grzegorz walili w niego deskami. Patrycja: ”Nie mogłeś złamać kijka?” Manuela twierdzi, że to była próba charakteru. Klaudiusz mówi, że nie chciał łamać na Januszu desek, bo po co bić człowieka, który mu nic nie zrobił.
Janusz uskarża się na niewielki ból nadgarstka. To po wczorajszym rozbijaniu pustaków.
Patrycja jest głodna. Nie chce jednak jeść w samotności. Czeka, aż ktoś jeszcze zgłodnieje na
tyle, żeby zrobić jedzenie.

Patrycja i Karolina opowiadają o facetach, którzy się w nich zakochali. Piotr słucha i drapie się po głowie. Gdy zapada milczenie Karolina prosi: ”Opowiedzcie jeszcze jakieś wczasowe hity” Patrycja trzyma na kolanach nogi Klaudiusza. Głaszcze je.

Karolina, leżąc na kanapie, woła Grzegorza. ”Chodź Grzesiu, no chodź, nie będę cie o nic
prosiła” Grzegorz nie przyszedł, więc Karolina musiała się podnieść. Dopadła Grzegorza w
kuchni. Przytuliła się do niego.

Podczas dzisiejszego talk-show mieszkańcy będą odpowiadali na pytania widzów. Program
prowadzi Manuela. ”Mam do was prośbę, abyśmy dali każdej z osób możliwość swobodnego
wypowiedzenia się” Pierwsze pytanie skierowane jest do Piotra: ”Czy bardzo lubisz kobiety?”
Piotr odpowiada, że tak, bardzo lubi kobiety, nie wyobraża sobie życia bez nich. Manuela:
”Alicjo, a jak ty się czujesz, kiedy Piotr mówi na kobiety wieprzowinko?” Alicja: ”Kiedyś go o to spytałam, a on odpowiedział, że to nie do mnie. Nie biorę sobie tego do serca”

Drugie pytanie do Piotra: ”Dlaczego tak się interesujesz motocyklami?” Piotr opowiada, że na
Komarze osiągnął kiedyś 40 km/h. ”Myślałem, że dostanę świra i tak się zaczęło” Kolejne
pytanie do Piotra: ”Dlaczego Piotr chodzi ciągle w kurtce Black Riders i uważa sie za typa
macho?” Piotr mówi, że mama mu kazała chodzić w takiej kurtce. ”Myślę, że za mało w niej
chodzę” Twierdzi, że nie jest typem macho. ”Po prostu się nie myję i to paruje” Klaudiusz: ”On
nie jest macho. Macho to jest Janusz”

Pytanie do Manueli. ”Jak wyobrażasz sobie Wielkiego Brata. Czy myślisz, ze jest przystojny?”
Manuela: ”Taki mężczyzna musi być przystojny, czy chce czy nie chce. Większość kobiet w
domu Wielkiego Brata jest nim zafascynowana” Kolejne pytanie do wszystkich: ”Czy
kiedykolwiek ktoś z was czuł się w życiu gorszy od innych?” Patrycja: ”Każdy miał kiedyś
chwilowe załamanie, że może ktoś jest od niego lepszy. Moim kompleksem jest, że nie znam
języków”

Pytanie do Piotra: ”Czy masz duże powodzenie u kobiet? Jesteś przystojnym, statecznym
mężczyzną, kobiety chyba szaleją za tobą? Ja mam 78 lat i bardzo mi się podobasz” Piotr:
”Jestem w szoku. Mam powodzenie, pozdrawiam cię Irenko, jesteś fajna babka” Pytanie do
Alicji: ”Które momenty cię najbardziej wzruszyły w domu Wielkiego Brata?” Alicja odpowiada, że wzruszają ją momenty ”na minus”, kiedy musi głosować. ”Oczywiście prezent na urodziny od mojego chłopaka, ten balon. W ogóle cały czas się wzruszam”

”Mam pytanie do Klaudiusza. Czemu nie mówi w domu Wielkiego Brata po śląsku?” Klaudiusz mówi, że nikt by go nie zrozumiał. ”Mówię jak mówię, tak jak słówko przyjdzie, tak mówię” Piotr: ”Może nie mówić po śląsku, ale ma tak genialny akcent i tak odmienia czasowniki i rzeczowniki, że nie ma wątpliwości, że jest ze Śląska” Pytanie do Gosi: ”Dlaczego Małgorzata nosi szalik?” Gosia tłumaczy, że jest przeziębiona i dlatego nosi szalik. Piotr: ”I golfiki” Pytanie do Klaudiusza: ”Co myślisz o nowych mieszkańcach?” Klaudiusz opowiada, że ”nowi” dobrze się zaaklimatyzowali, są fajni i weseli ludzie. W jakiś sposób zastąpili Picię.

Po godz.18.00

Wielki Brat przygotował zadanie dla mieszkańców. Przez 24 godziny każdy będzie udawał inną osobę. Mieszkańcy będą więc musieli lepiej się poznać. Na znak Wielkiego Brata każdy będzie podchodził do tablicy i zapisywał informacje na swój temat. Alicja: ”Jak będę Grzesiem, będę sobie mogła podłubać w nosie” Gosia: ”Jak ja zrobię 500 pompek, jeśli będę Januszem?”

W spiżarni na mieszkańców czekaj tablica, pisaki i losy. Każdy będzie losował, kogo ma
udawać. .

Zaczyna się losowanie. Po chwili wszystko już jasne. Gosia będzie Wojtkiem. Karolina
Patrycją. Patrycja Manuelą. Manuela Januszem. Klaudiusz Grzegorzem. Grzegorz Gosią. Piotr
Klaudiuszem. Wojtek Alicją. Janusz Karoliną. Alicja Piotrem. Klaudiusz prosi o zmianę ról, bo
przecież on nie będzie się całował się z Januszem. Wielki Brat nie reaguje.

Janusz wczuwa się w rolę. Rzuca się na Klaudiusza. Klaudiusz krzyczy: ”Chcesz zostać
gwiazdą porno?” Janusz: ” Chcem, chcem” Karolina mówi nagle: ”Bo wy macie takie
przyziemskie marzenia” Janusz: ”Gulczas, jak myślisz, gdybym sobie piersi pomalowała,
mielibyśmy mecz?” Potem robi minę ”na Karolinę”. Manuela wyje ze śmiechu. Grzegorz pisze
na tablicy, że jego dziewczyną jest Karolina. Klaudiusz jako marzenie wpisuje: zobaczyć świat i mieć pieniądze, żeby zrealizować inne marzenia. Jego ulubionymi książkami jest prasa
sportowa.

Patrycja powoli przekształca się w Manuelę. Zakłada jej spodnie, wypycha je. Zakłada perukę.
Alicja chodzi już w spodniach i butach Gulczasa. Klaudiusz-Grzegorz rzuca się do codziennej
porcji bijatyki z Patrycją -Manuelą. Piotr proponuje Wielkiemu Bratu, że ogoli się na łyso.
Pragnie być Klaudiuszem idealnym.

Atmosfera nieco się pogorszyła. Karolina zaczyna płakać. ”Przecież ja nie mówię ciągle takich
głupot!!!” Ma za złe Gosi, że wygadała coś, co ona powierzyła jej w tajemnicy. I Janusz to
wykorzystał. ”Może ja sobie nie życzę takich żartów z siebie!!” Gosia tłumaczy, że może Janusz rzeczywiście za bardzo się wczuł w rolę. ”Ale jest najzabawniejszy” Ta uwaga nie poprawia Karolinie humoru. Alicja tłumaczy, że to doskonała okazja, żeby przejrzeć się w krzywym zwierciadle, pośmiać się z siebie.

Piotr jest już łysy. Grzegorz uznał, że jedną z najbardziej charakterystycznych cech Gosi jest
szalik i papieros. Siedzi więc i udaje, że pali. Namalował sobie też pieprzyk. Pomyliły mu się
jednak strony. Grzegorz nałożył sobie na łysą głowę piankę do golenia. Ma udawać żel, którym pokryte są włosy Grzegorza.

Teraz do pokoju wpada Alicja-Piotr. Z westchnieniem opada na fotel. Twierdzi, że Wielki Brat leci w kulki, bo nie ma żadnych preparatów, ani meczu. Wielki Brat odpowiada: ”Wielki Brat nigdy nie gra w kulki” Piotr: ”Zrozum, jak mężczyzna mężczyznę, potrzebne preparaty, żeby te dziewczyny były łatwiejsze” Wielki Brat ma rozważyć propozycję. Piotr: ”Dobra, idę czytać Sapkowskiego”

Na potrzeby zadania Klaudiusz zdejmuje nawet kolczyki. Daje je Piotrowi, który przebrał się już w strój sportowy. Po kilku próbach, kolczyki już nie spadają. Wcześniej Piotr założył łancuszek Klaudiusza.

Manuela, jak prawdziwy Janusz, ćwiczy pompki. Janusz właściwy przygląda jej się: ”Manuela,
te twoje pompki ze wszystkim mi się kojarzą, tylko nie z pompkami”

Janusz opowiada w pokoju zwierzeń o dzisiejszym dniu. W tym czasie Manuela – Janusz postanowiła wykonać jedną z ulubionych czynności Janusza – pompki. Owinęła sobie klatkę piersiową bandażem, aby móc tak jak Janusz gimnastykować się bez koszuli. Aby jednak specjalnie się nie przemęczać ułożyła pod brzuchem piramidę z poduszek. Towarzyszy jej Klaudiusz, jednak nie wiadomo czy gimnastykuje się będąc sobą, czy Grzegorzem.

Alicja –Gulczas wypytuje Wojtka – Alicję. ”A wiesz przynajmniej jak twoja mama ma na imię”. Wojtek cieniutkim głosem odpowiada: ”Mieczysława? Nie, Janina, tatuś Mieczysław”. Alicja; ”A wiesz, kiedy się urodziłaś?” Wojtek: ”Zamieszki w Gdańsku ’68?” Wszyscy głośno się śmieją.


NASTĘPNE DNI

Czwartek 26 kwietnia

Piątek 27 kwietnia

Sobota 28 kwietnia

Niedziela 29 kwietnia

Poniedziałek 30 kwietnia

Wtorek 1 maja

Środa 2 maja

Czwartek 3 maja

Piątek 4 maja

Sobota 5 maja

Niedziela 6 maja

Poniedziałek 7 maja

Wtorek 8 maja

Środa 9 maja

Czwartek 10 maja

Piątek 11 maja

Sobota 12 maja

Niedziela 13 maja

Poniedziałek 14 maja

Wtorek 15 maja

Środa 16 maja

Czwartek 17 maja

Piątek 18 maja

Sobota 19 maja

Niedziela 20 maja

Poniedziałek 21 maja

Wtorek 22 maja

Środa 23 maja

Czwartek 24 maja

Piątek 25 maja

Sobota 26 maja

Niedziela 27 maja

Poniedziałek 28 maja

Wtorek 29 maja

Środa 30 maja

Czwartek 31 maja

Piątek 1 czerwca

Sobota 2 czerwca

Niedziela 3 czerwca

Poniedziałek 4 czerwca

Wtorek 5 czerwca

Środa 6 czerwca

Czwartek 7 czerwca

Piątek 8 czerwca

Sobota 9 czerwca

Niedziela 10 czerwca

Poniedziałek 11 czerwca

Wtorek 12 czerwca

Środa 13 czerwca

Czwartek 14 czerwca

Piątek 15 czerwca

Sobota 16 czerwca

WIELKI FINAŁ




Autor artykułu: .

Poznański sąd skazał zabójcę bezdomnego

Wednesday, April 25th, 2001

Wczoraj poznański Sąd Okręgowy skazał 19-letniego Wojciecha M. na 25 lat więzienia za zamordowanie bezdomnego. Prokurator żądał dla niego dożywocia.

Pod koniec lipca ub.r. Wojciech M. (na rysunku), mieszkający na poznańskim os. Kopernika, poznał trzykrotnie starszego Henryka G., zbieracza butelek i makulatury w punkcie skupu. Nie spodobał mu się, gdyż ,,pił denaturat z największymi żulami’’. Poza tym, kiedy Wojtek miał papierosy, to częstował Henia, a kiedy Heniu miał papierosy – nie częstował Wojtka.

30 sierpnia ub.r. Wojciech M. wypił kilka piw, a później ze znajomymi pił nalewki. Koło południa był już mocno nietrzeźwy. Zaatakował Henryka G. w zsypie na śmieci bloku na os. Kopernika. Bił pięścią i kopał ciężkimi wojskowymi butami w prawą skroń. Potem skakał po jego głowie. Połamał kości czaszki starszego mężczyzny.

Proces Wojciecha M. rozpoczął się w ubiegły czwartek. Oskarżony przyznał się do pobicia Henryka G. Tłumaczył, że chciał jedynie ,,wypłoszyć’’ nielubianego zbieracza ze swojego osiedla. Prokurator zażądał dla Wojciecha M. dożywocia.

Wczoraj sąd ogłosił wyrok. Uznał Wojciecha M. winnym śmierci Henryka G. i skazał go na 25 lat pozbawienia wolności. Sąd stwierdził, że nawet jeżeli nie planował zabójstwa, mógł przewidzieć, że ofiara nie przeżyje skakania po głowie.

Uzasadniając wczorajszy wyrok sąd podkreślił, że kara musi być surowa, gdyż oskarżony okrutnie zabił człowieka – bez powodu. W jego przypadku jedyną okolicznością łagodzącą był młody wiek. Wyrok jest nieprawomocny.

Autor artykułu: BAS

Zawiniła farelka

Wednesday, April 25th, 2001

Wczoraj o godzinie 10.04 strażacy ze stanowiska kierowania Komendy Miejskiej PSP w Koninie odebrali sygnał
o pożarze
w Szkole Podstawowej w Ślesinie. Paliło się jedno z pomieszczeń szkolnej biblioteki.

Do akcji zadysponowano trzy sekcje gaśnicze – z Konina, Ślesina i Lichenia oraz wóz operacyjny.
Gdy strażacy przybyli na miejsce okazało się, że ogień powstał w pomieszczeniu przylegającym do szkolnej biblioteki. Stał w nim między innymi komputer.

Na szczęście błyskawiczna reakcja pracowników szkoły, którzy do gaszenia użyli gaśnic proszkowych, zapobiegła rozprzestrzenieniu się ognia.

Dyrektor szkoły i jej pracownicy byli załamani zdarzeniem. Nie byli skorzy do rozmów. Na szczęście nic nie stało się żadnemu z dzieci, chociaż jedna dorosła osoba trafiła do szpitala, z podejrzeniem zatrucia dymem. Był on bardzo gęsty. Spaliła się bowiem farelka, nadtopiło biurko i stojący przy nim komputer, używany w bibliotece.

– Ślady wskazują na to, że temperatura była bardzo wysoka. Części farelki, pozostawionej bez dozoru w pomieszczeniu, wtopiły się w podłogę – powiedział asp. sztabowy Maciej Zając z JR-G II w Koninie, dowodzący akcją.

Zarówno uczniowie jak i nauczyciele oraz pracownicy ślesińskiej szkoły mogą mówić o szczęściu w nieszczęściu. W czasie, gdy w pokoju bibiotekarek pojawił się ogień, nie było w nim nikogo. Dzieci i nauczyciele uczestniczyli w apelu z okazji obchodów Dnia Ziemi.

– Trudno przewidzieć co mogłoby się stać, gdyby i w bibliotece, i na korytarzach byli uczniowie. Na pewno mogło dojść do paniki. A wówczas… – mówili strażacy.
Na razie straty są trudne do oszacowania. Wiadomo, że tylko do wyrzucenia nadaje się komputer, biurko i kilka innych rzeczy, stojących w pokoju. Trzeba go też będzie gruntownie wyremontować. Zarówno ściany jak i sufit pokryła gruba warstwa czarnej substancji, która powstała w wyniku spalenia się plastikowych części. Nic się jednak nie stało księgozbiorowi.

Przerwa w zajęciach lekcyjnych trwała kilka godzin.

asp. sztab. Maciej Zając
dowódca akcji

Bezpośrednią przyczyną pojawienia się ognia była pozostawiona bez dozoru tak zwana farelka. To od niej zaczął się pożar, o czym świadczą wszystkie ślady.
Zaś o tym, że temperatura była w tym pomieszczeniu już bardzo wysoka, świadczy między innymi stopienie się plastikowych elementów komputera. Teraz naszym zadaniem jest ustalenie winnego zaniedbania.

Autor artykułu: MJ

Pijany mężczyzna wpadł do Prosny

Wednesday, April 25th, 2001

Do nietypowego wypadku doszło 23 kwietnia przy ulicy Kazimierzowskiej w Kaliszu. Będący pod wpływem alkoholu mężczyzna obsunął się ze skarpy i wpadł do rzeki Prosny. Wydostali go strażacy.

Ponieważ rzeka w tym miejscu jest stosunkowo płytka poszkodowany wzywał pomocy i próbował sam podpłynąć do brzegu. Pierwsi na ratunek przybyli jego koledzy. Zaczeli mężczyźnie podawać gałęzie. Jednak nie zdołał on wydostać się na brzeg.

Pijanemu mieszkańcowi Kalisza pomogli dopiero strażacy, którzy przy pomocy specjalnego bosaka odholowali go do brzegu i wyciągneli z rzeki. Mimo, że mężczyzna przebywał w lodowatej wodzie przez długi czas doznał tylko ogólnych potłuczeń i niewielkiego wyziębienia organizmu. Natychmiast po zdarzeniu trafił na pogotowie.

Autor artykułu: PAF